Pierwsze, co zrobię po powrocie z wakacji, to wstawię pranie. Klasyk. Ale drugie… Już w myślach szykuję dobrą muzykę i coś zimnego do picia. Wyjąć WSZYSTKIE swoje ubrania, dodatki i buty na raz, a potem zrobić w nich porządek. To prawdziwe wyzwanie! Ale po przeczytaniu książki Joanny Glogazy, autorki bloga jpannaglogaza.com, czuję, że bardzo potrzebne.

 

Pierwsze zmiany 

 

Kilka lat temu dostałam w prezencie spotkanie ze stylistką i przegląd szafy. To był bardzo pożyteczny czas. Wyrzuciłam sporo ubrań, a z tego, co zostało, nauczyłam się tworzyć zestawy zgodne z moją sylwetką, stylem i sposobem spędzania czasu. Minęło jednak parę lat, moja szafa się rozrosła i trochę straciłam nad nią kontrolę. Dlatego wizja solidnych porządków jest kusząca. Oczywiście, raz na jakiś czas robię porządki w ciuchach. Ale po kawałku – a to szuflada z koszulkami, a to szuflada z bielizną, innym razem kawałek szafy. Nigdy nie zrobiłam całościowego remanentu, który za pierwszy etap uważa Joanna Glogaza.

 

Wyjaśnia, krok po kroku, jak zabrać się do pracy. I przede wszystkim: po co. Co jednak ważniejsze, sporo pisze o zakupach. O tym, że lepiej jest kupować mniej, ale lepiej. A więc zwracając uwagę na wiele czynników: jakość, funkcjonalność ubrania, możliwość noszenia z tym, co już mamy. Nie zapomina też o aspekcie etycznym i ekologicznym. Lepiej kupić jedną koszulkę z porządnej bawełny niż trzy liche. A wcześniej zastanowić się, czy na pewno ta koszulka jest nam potrzebna.

 

Jeśli przestaniemy zadowalać się rozpadającą się po miesiącu bluzką i zaczniemy wymagać lepszego wykonania, porządniejszej konstrukcji, bardziej finezyjnych wykończeń, jest szansa, że cenione staną się bardziej zaawansowane umiejętności niż zrobienie prostego szwu, wzrośnie profesjonalizacja robotników, których trudniej dzięki temu będzie zastąpić.

 

Slow fashion

Po co kupujemy nowe ubrania. Po co nam więcej ubrań, niż jesteśmy w stanie nosić regularnie? Co sobie udowadniamy? Czemu poprawiamy sobie nastrój nową sukienką? Co to o nas mówi? Czy jeśli kupujemy drogą torebkę, a potem nie nosimy jej bojąc się, że ją zniszczymy, to czy na pewno było nas na nią stać? Joanna zachęca, by podliczyć wartość zawartości naszej szafy, a zwłaszcza rzeczy nie noszonych. Na pewno nie stać cię na kurs hiszpańskiego?

 

Joanna pisze również o tym, jak dbać o ubrania, jak rozpoznać ich jakość. Jak kupować w second handach i na wyprzedażach. Rozmawia z krawcową o przeróbkach. Pokazuje, jak tworzy swoją listę zakupów, co omija, a co uważa, za warte zainteresowania. Uczy tworzenia mapy stylu.

 

Wiele z jej refleksji zakupowych można odnieść do kupowania ubrań dla dzieci. Czy potrzebują tylu ubrań? Nowych? Czy warto kupować im sieciówkowe szmaty, wyprodukowane przez źle opłacanych pracowników szyjących w skandalicznych warunkach? Czy przebierając dzieci za małych dorosłych, zgodnie z trendami, nie rekompensujemy sobie przypadkiem siermiężnego dzieciństwa w szorstkiej, komunistycznej bawełnie i relaksach? Po co naszym dzieciom sterty uroczych bluzeczek z których większość założą góra raz czy dwa? Czy musimy początek każdego sezonu świętować zakupami odzieżowymi? Tu naprawdę warto myśleć o problemie śmieci, naszym stosunku do zakupów czy ekologii – ile wody zużyto by powstała sukienka letnia naszej córki, którą założyła raz?

 

Bardzo podoba mi się książka Joanny. Sięgnęłam po nią jak po lekką, wakacyjną lekturę, a widzę, że wyszło z tego coś poważniejszego. Podoba mi się jej trzeźwe spojrzenie i dojrzałość. A za jeden cytat przybiję jej piątkę, jak tylko spotkam ją na żywo:

 

Dostosowanie stroju do obowiązujących norm stanowi wyraz dojrzałości i dobrego smaku.

 

Jeśli więc rano stoisz przed pełną szafą i nie wiesz, co założyć. Jeśli kupując ubrania nie masz pewności, że wydajesz pieniądze z sensem. Jeśli chciałabyś polubić zakupy, a przy okazji działać etycznie i ekologicznie. Przeczytaj Slow fashion

 

CAM02811

 

 

Slow fashion. Modowa rewolucja.

Joanna Glogaza

wyd. Znak