Spanie z dzieckiem to nie zawsze znaczy to samo.

O spaniu z dzieckiem sporo się mówi. W USA co jakiś czas niektóre stany przestrzegają przed spaniem z dziećmi strasząc, że to śmiertelne zagrożenie dla niemowląt. W Hong Kongu, gdzie dzielenie łóżka z niemowlętami jest normą kulturową, SIDS występuje najrzadziej na świecie.* Doradcy laktacyjni zgodnym chórem przyznają, że spanie z dziećmi ułatwia karmienie i wpływa na zwiększenie ilości mleka. Ale do tego tanga trzeba trojga. Ważne, żeby spanie z dzieckiem było akceptowane przez wszystkich zainteresowanych. Bywa, że z jakiegoś powodu któryś rodzic woli, żeby dziecko nie spało we wspólnym łóżku. Czasem nie chce nawet, aby.. Read More

Jak wybrać krzesełko do karmienia?

Specjalne krzesełko do karmienia stało się jednym z podstawowych zakupów rodziców małych dzieci. Kiedy zaczynamy wprowadzanie nowych pokarmów do diety naszego niemowlęcia chcemy, żeby wszystkim było wygodnie. Zebrałam w tym poście kilka istotnych punktów, na które warto zwrócić uwagę wybierając krzesełko.

Co kupić sobie w ciąży?

Tym razem nie będę pisała o zakupach bardzo praktycznych, żadnych poduszek do karmienia, biustonoszy, nic z tych rzeczy. Chciałabym nakreślić listę zakupów, jakie mogłaby zrobić dla siebie oczekująca mama z myślą o pierwszych tygodniach, miesiącach macierzyństwa. To są rzeczy, które sprawdziły się u mnie albo u moich znajomych. Takie, o których się myśli, że to podstawa kiedy się ma małe dziecko. Chociaż teoretycznie nijak się do tego dziecka nie mają. To ubrania i dodatki dzięki którym można w czasem monotonnej codzienności poczuć się fajnie, energetycznie, wesoło. To rzeczy, dzięki którym jest po prostu wygodniej.

Piękne chusty – przegląd nowości

Kiedyś byłam bardzo na bieżąco z chustami i nowościami sezonowymi, a teraz nosząc od czasu do czasu już, a do tego w MT albo Tonga, trochę wypadłam z tematu. Ale dzieci się rodzą do okoła mnie, kolejni młodzi rodzice się zachustowują, warto śledzić co w trawie piszczy. Zrobiłam więc małą rundkę po stronach producentów i pokażę kilka chust z nowości, które szczególnie mnie zauroczyły. Gust mi się zmienił – kiedyś żakardy mnie w ogóle nie kręciły, a teraz….

Zimowy niezbędnik – getry!

Za chwilę zrobi się naprawdę zimno, a Panienka konsekwentnie odmawia chodzenia w spodniach. Jedyny akceptowany przez nią strój to spódnice i sukienki. W związku z tym, że nie chcę ubierać jej zbyt ciepło do przedszkola, pod spódnicę zakładamy jej zwykłe, bawełniane rajstopy. W naprawdę chłodne lub wietrzne dni na spacer lub plac zabaw dodatkowo zakładamy jej getry. Najlepszy wynalazek! Świetnie sprawdzają się przy zmianie pieluszki – nie trzeba rozbierać całego dziecka, co jest cenne zwłaszcza wtedy, kiedy mamy w domu chłodno. Można getrów też używać jako.. Read More

Co na drugie śniadanie?

Panienka chodzi do osiedlowego klubiku, do którego musi przynosić swoje śniadanie. Myślałam, że to specyfika prywatnych placówek (a i nie wszystkich, nasz żłobek zapewniał śniadania), ale niedawno dowiedziałam się, że są przedszkola państwowe, do których dzieci muszą przynosić swoje śniadania. Na początku wydawało mi się to sporym wyzwaniem. W domu na śniadanie jemy w zasadzie ciągle to samo – kaszę jaglaną z dodatkami. To jest tak smaczne i zdrowe, że nie szukamy alternatyw. Czasem w weekend pokuszę się o smażenie pancakes, czasem ktoś zajęczy o zupę mleczną (brr). Ale niestety, jaglanka taka, jaką robimy w domu nie nadaje się na śniadanie.. Read More

Mama wraca do pracy…

Kiedy urodziłam Panienkę, byłam 9 miesięcy po obronie magisterki, a do końca moich studiów podyplomowych brakowała dwóch miesięcy. Błogi czas nauki powoli się kończył i musiałam odpowiedzieć sobie na pytanie, kiedy pójdę do tzw. prawdziwej pracy. Wcześniej pracowałam zdalnie albo po kilka godzin w tygodniu, teraz musiałam iść na etat. Podjęłam decyzję, że pracę zacznę kiedy Panienka będzie miała półtora roku. Uznałam to za rozsądne rozwiązanie, wszystkim ten czas się należał. Co prawda odkąd Panienka skończyła 6 miesięcy pracowałam w minimalnym wymiarze, ale to jednak nie to samo co.. Read More

O fotelikach samochodowych.

Mieszkam w bardzo spokojniej miejscowości, większość mieszkańców to ludzie dobrze sytuowani, rodzina z trójką lub więcej dzieci nie dziwi, parking przed kościołem w niedzielę pęka w szwach. Po 21 nie ma gdzie napić się piwa, a dzieciaki całe weekendy ganiają się na rowerach. Mieszkańcy muszą swój pociąg do hazardu i wybryków jakoś zaspokajać, więc lokalnym zwyczajem jest przewożenie dzieci bez fotelików. Małych też, jak na tym filmie:

Tonga – nowa przyjaciółka.

Porter bébé… en toute simplicité! czyli w moim, wolnym tłumaczeniu „Noszenie dziecka…po prostu!”. Nie wiem, co na to moja pani od francuskiego, ale niech usprawiedliwi mnie zbliżająca się migrena…W każdym razie tym zdaniem reklamuje się Tongę, nasze nowe nosidło. Jest to pomysł i produkt francuski, od jakiegoś czasu dostępny w Polsce. Słyszałam o Tondze już dawno, a dopiero teraz, przed wyjazdem na wakacje pomyślałam o tym, żeby ją kupić. To był świetny pomysł!

I jak tu nie kochać wakacji?

Przez całe 10 dni byliśmy we czwórkę, cały czas, bez pracy, szkoły, żłobka, zajęć dodatkowych… Całą rodziną razem. A gdy dodać do tego fakt bycia w pięknym miejscu, gdzie w ciągu dnia temperatura nie schodzi poniżej 26 stopni… Raj.