W czym do karmienia?

Kiedy byłam w pierwszej ciąży planowałam zakup mnóstwa szałowych ubrań do karmienia. Zwłaszcza sukienek. W efekcie nie kupiłam ani jednej bluzki do karmienia i okazało się, że to co nosiłam przed ciążą świetnie się nadawało. Poza sukienkami. ;) W poradnikach wyczytałam, że świetne do karmienia są bluzki rozpinane z przodu. Otóż wcale nie są świetne. Po rozpięciu bluzki lub koszuli uzyskuje się goły dekolt i odsłoniętą pierś. Jest to niewygodne (bo trzeba rozpinać) i krępujące gdy chce się nakarmić dziecko poza domem. A w końcu chodzi o to, żeby móc nakarmić dziecko wśród ludzi w sposób dyskretny, nie krępujący nikogo i wygodny.. Read More

Polityka karmienia piersią

Wreszcie wpadła w moje ręce! Najpierw sporo czytałam o tej książce, zbierałam informacje. Przyznam, że na początku nie rwałam się do tego, żeby ją przeczytać. Ale cieszę się, że to zrobiłam, bo dowiedziałam się naprawdę wiele. Zastanawiam się czym właściwie jest ta pozycja. Trochę książka do historii, trochę o socjologii, dużo o polityce, sporo wiedzy medycznej, a całość czyta się jak powieść sensacyjna. To wszystko się jednak dzieje naprawdę i im bardziej byłam tego świadoma, im dłużej czytałam, tym bardziej byłam przygnębiona. Nie, to nie jest miła lektura. To publicystyka odkrywająca dość mroczne sprawy i sprawki. Bardzo bym chciała, żeby trafiła.. Read More

Dzień Książki

Nie mogłabym nie napisać o książkach :) W końcu właśnie powoli kończy się ich święto. Panienka nie ma jeszcze zbyt wielu książek. Można nam to wybaczyć (usprawiedliwiam się). Kilka egzemplarzy to zachowane gdzieś po kątach domu Babci książeczki Starszaka. Większość jego książeczek z przedziału wiekowego 0-3 oddałam kiedyś jego młodszemu koledze. Zrobiły miejsce nowym, ale w efekcie Panienka ma teraz do dyspozycji Clifforda i Noddy’ego. Lubi te książeczki, ale to nie jest to, o co nam chodzi. Pamiętam, że pierwsza książeczka, jaką dostał Starszak, to „Lokomotywa” Tuwima, z ilustracjami Szancera,.. Read More

wieczór…

Spotkaliśmy się o 20, po mojej sesji jogi. Byłam w cudoooownym pojogowym nastroju. Poszliśmy spacerkiem z placu Bankowego na Krakowskie Przedmieście. Tam zjadłam szybki posiłek regeneracyjny i zamarzyły mi się lody. Był piękny, wiosenny wieczór – w sam raz na słodycze! Znalazły się, na Nowym Świecie. Imbirowe i bazyliowo – cytrynowe. Przepyszne! Byłam w siódmym niebie, naprawdę. I spacerowaliśmy dalej, trzymając się za ręce i rozmawiając. Doszliśmy do PKP Powiśle gdzie odbywał się koncert. Stanęliśmy z boku, Ojciec Dzieciom popijał zimne piwo, rozmawialiśmy miło ze znajomymi. Cud miód,.. Read More

Mei Tai, pozdrowienia z Azji!

Panienka śpi mi właśnie na plecach w chuście, więc mogę spokojnie napisać o naszym nowym nabytku. Nabytek nazywa się Mei Tai i jest to nosidło typu azjatyckiego. Nosidło, czyli miękki panel połączony z pasami. Nie „wisiadło”, w którym nóżki dziecka zwisają w niezdrowej i w sumie niewygodnej pozycji. Nosząc w ergonomiku, zapewniamy dziecku takie podparcie nóg i bioder, jakie ma gdy bierzemy je na ręce i jedno ramię trzymamy w poprzek ciała. (rozumiecie?)   źródło No więc po lewej mamy wisiadło, a po prawej ergonomika. Nosiłam kiedyś dziecko w wisiadle i było mi po prostu niewygodnie… Read More

byle do wiosny

Kilka dni temu odkryłam, że Panience przebiła się górna dwójka. Dziś zauważyłam dolne dwójki. Ząbkowanie po całości, trzy nowe zęby na raz. To wiele, wiele wyjaśnia… Może znowu odzyskam wieczory? :) Tymczasem złożyliśmy jeździk, który Panienka dostała od swojego starszego kolegi. Urządzenie wzbudza w niej entuzjazm, bo gra i śpiewa. Wzbudza też mój entuzjazm, bo mogę umieścić dziecinę w aucie, zawieźć do łazienki i na przykład spokojnie zająć się malowaniem rzęs. Jest to auto rodzaju 4w1 czyli czeka je jeszcze kilka metamorfoz, wraz z rozwojem.. Read More

taaaka duża!

Panienka nie ustaje w rozwoju. Jako dziewięciomiesięczne niemowlę posiada już umiejętności, które świetnie nadają się do zabawiania dorosłych. To naprawdę dość śmieszne – grupa poważnych ludzi wpatruje się w dziecinkę bijącą sobie brawo i wszyscy mają miny cokolwiek niepoważne.

am am

Moja córka lubi jeść. Moja córka cała się trzęsie na widok jedzenia. Cóż było zrobić. Nie czekałam na moment, kiedy sama usiądzie, wykorzystałam moment, kiedy panienka posadzona w krzesełku była w stanie utrzymać pozycję kulturalną. Ona je. To znaczy wygląda, że je, bo ja jej nie karmię, tylko jej daję jedzenie. Po-daję. Kładę jej na blacie krzesełka różne fajne (w moim mniemaniu) produkty i patrzę na efekty. Mała się bawi, chichra, wali łyżką w stół, a potem rozmazuje dany produkt na blacie, swojej twarzy, śliniaku.

podróże

Królewna natrzaskała już ponad 2 tys kilometrów. Czasami się zastanawiam, czy nie przesadziliśmy jadąc z nią pociągiem (polskim, syfiastym pociągiem) kiedy miała miesiąc. Kiedy miała dwa miesiące pojechaliśmy z nią w 5 godzinną podróż koleją. Razy dwa. Ciągle coś, ciągle gdzieś, nosi nas. Hitem była podróż nad morze pociągiem „Słonecznym”. Około 8 godzin w przedziale rowerowym, z dwójką dzieci. To musiało się tak skończyć… I wiecie co? Było super. Jak do tej pory wszystkie nasze podróże z maleńką lub z obojgiem dzieci były bardzo.. Read More