Pracując na etacie mam prawo do 4 urlopów na żądanie w roku. Nie jest to dużo, raz na kwartał. Ale czasem się przydaje, nagłe sytuacje, złe samopoczucie. Powody są przeróżne. Od pewnego czasu urlop na żądanie przysługuje również naszym dzieciom. Mają lepsze warunki – jeden urlop w miesiącu. Po co i dlaczego? Już wyjaśniam.

Prawo do świętego spokoju

Pierwotnie Ojciec Dzieciom wymyślił uczniowski urlop na żądanie jako sprytną profilaktykę wagarów i symulowania bólu brzucha. Wiecie, ciężki dzień w szkole, klasówka do której ktoś się nie przygotował – powodów, by nie chcieć iść do szkoły może być sporo. Ale aby uniknąć sytuacji, w której nasz uczeń lub uczennica kombinuje, postawiliśmy na uczciwą komunikację. Nie chcesz iść do szkoły? Nie wnikamy dlaczego, masz do tego prawo. Raz w miesiącu. Mądrze wybierz ten dzień. Można przyjść do nas wieczorem lub zgłosić rano – dziś nie idę do szkoły. I to jest w porządku, usprawiedliwiamy nieobecność.

Nie ma dzieci – są ludzie

To jest ważna i mądra zasada – dzieci to są ludzie. Mają takie samo prawo do szacunku i takie samo prawo do świętego spokoju. Tak, w pewnych kwestiach podejmujemy za dzieci decyzje, ale im są starsze, tym więcej decyzji należy do nich. My jesteśmy obok, służmy radą albo obserwujemy. Dajemy przykład, a przede wszystkim – obdarzamy zaufaniem. I ten urlop na żądanie to nasze pokazanie dzieciom: ufamy wam. Ufamy Waszej decyzji, że nie chcecie iść do szkoły. Nie podważamy tego, nie mówimy „ogarnij się”. Raz w miesiącu to nie jest wielka strata dla nauki, umówmy się.

I przyznam szczerze, że ta zasada zrobiła dla naszej rodziny dużo. Dzieciakom dobrze robi świadomość, że w razie potrzeby mogą po prostu do szkoły nie pójść. To odejmuje sporo stresu. My, rodzice, też mamy spokój. Polecam. Uczciwe zasady, zaufanie. Genialna sprawa.

Dzięki za lekturę!

Ola

Zainteresował Cię ten tekst?

Przeczytaj inne z kategorii RODZICIELSTWO

Obserwuj mnie na Facebooku

Obserwuj mnie na Instagramie