Być może dziwi Was ten wpis po ostatnim tekście na temat minimalizmu. To prawda, że z uwagą podchodzę do kupowania. Ale to nie oznacza, że nigdy nie kupuję rzeczy dla przyjemności. Czasem odpowiedź na pytanie „Jaką potrzebę ma zaspokoić ten zakup?” brzmi „Potrzebę posiadania czegoś ładnego” albo „Mam na to wielką ochotę”. Gdy uznam, że na daną rzecz mnie stać, będę tego używać i ten wydatek jest czymś, co nie tylko w chwili zakupu sprawi mi przyjemność, to kupuję. Mój minimalizm nie jest pustelniczy.

Lista, którą pokazuję w tym tekście to pomysły na prezenty na Dzień Matki – ale też na każdą inną okazję, gdy chcemy obdarować bliską sercu kobietę. Albo siebie! Bo tak również myślałam o tej liście – to pomysły na prezent dla samej siebie, którą sobie sama przygotowałam (because why not?). To nie są drobiazgi, ale rzeczy ładne, sprawdzonych producentów, na dłużej. Stąd brak kosmetyków czy gadżetów takich jak świece. Idziemy w trwałość.

Lista prezentów

Na pierwszy ogień – apaszka Zodiak marki Spadiora. Ta największa jest uniwersalna, a wzór jest zachwycający. Widzę ją na głowie w wietrzny dzień, na ramionach, wokół szyi. Zrobiłabym też z niej pareo na plaży.

Dalej, zielone cudo od Seasidetones. Widzę siebie w tej sukience! Wybaczy brak żelazka, ma kieszenie, regulowaną szerokość w talii. Patrzcie tylko:

Kolejny len, tym razem kimono Morning Mist marki Tyszert. Nosiłabym od rana, do wieczora i widzę już mnóstwo zastosowań!

Kiedy jest się dorosłą kobietą, a zwłaszcza matką doświadczoną w noszeniu dzieci, coraz większą uwagę należy poświęcać kręgosłupowi. A więc żegnajcie duże torebki obciążające ramię. Mała wystarczy! Na przykład taka:

Nie wiem, jak Wy, ale ja lubię, gdy wszystko co noszę jakoś ze sobą kolorystycznie grało. A poza tym bardzo lubię oglądać kolory i palety kolorystyczne. Jako dziecko uwielbiałam duży zestaw kredek Faber Castell gdzie na każdej kredce podana była nazwa koloru. Uwielbiałam te ochry, błękity pruskie i magenty. Dlatego mam na oku tę książkę (zwłaszcza tom 2). Myślę, że to przyjemny prezent:

Jak wiecie, lubię porcelanę i moim zdaniem to zawsze dobry prezent. Ale zostawmy filigranowe filiżanki. Czas na konkret. Moim obiektem pożądania od lat są wazony Malwiny Konopackiej. Jak gdzieś je widzę, to dotykam. Są duże, solidne i piękne. Mogą stać samodzielnie, nawet bez kwiatów.

Piszę piórem od dzieciństwa i chociaż nie jestem koneserką, to czuję po prostu, że to tak jak z piciem kawy z kubka i z filiżanki porcelanowej. Jest inaczej! I chociaż kocham kawę na kempingu pitą z byle czego (bo na kempingu jest najlepiej!), to jednak filiżanka robi swoje. I pióro wieczne. Można najważniejsze słowa zapisać zwykłym długopisem, ale na własny ślub pojechałam ze swoim wiecznym piórem. I lubię korzystać z niego w pracy czy pisząc pamiętnik. Wieczne pióro jest bardzo osobiste – raczej się go nie pożycza. I moim zdaniem ładne, solidne pióro to dobry prezent. Na przykład tej marki:

Na koniec pokażę Wam piękną matę do jogi. Od strony ciała jest korkowa, ma piękny księżycowy nadruk i wygląda jak dobra towarzyszka sesji w ciszy i spokoju… A cisza i spokój to w życiu matki dobra rzecz.

Prezenty i przyjemności

Jak Wam się podoba ta lista przyjemności? Mogłabym ją jeszcze poszerzyć i być może będą ją uzupełniać i modyfikować. Przyznam, że układanie jej było też dla mnie ćwiczeniem i każdą z tych propozycji analizowałam. Zależało mi na prezentach dobrej jakości, trwałych, nie na chwilę. Które cieszą oko i mają konkretne przeznaczenie. Ale przede wszystkim: mogą dać przyjemność.

To nie jest wpis sponsorowany, nie ma tu żadnych współprac ani korzyści. Lubię ładne rzeczy i lubię się tym dzielić!

Dzięki za lekturę!

Aleksandra

Zainteresował Cię ten tekst?

Przeczytaj inne z kategorii KOBIETA

Obserwuj mnie na Facebooku

Obserwuj mnie na Instagramie