Moje życie nie jest ani mniej, ani bardziej zabiegane niż życie przeciętnej pracującej matki dwójki dzieci. Wiecie, jak to jest: po pracy odebrać młodsze dziecko, gdzieś po drodze zrobić zakupy, rozwiany włos i zaparowane okulary. Klasyk. Już jestem zmęczona jak myślę o tym biegu z siatami, a to przecież nie jedyne zadanie! I wśród tych zadań jakie stawia przed nami codzienność powinno znaleźć się miejsce na dbanie o siebie, przyjemności, lekturę. W niektórych tych sprawach pomagają mi aplikacje na telefon. W moim przypadku to aplikacje na Androida, więc tylko o takich będę pisać. I uwaga, wszystkie są darmowe. 

Aplikacje na Androida z których korzystam

(Jest 2020 i czas na aktualizację! )

Krokomierz

Celowo zaczynam od tej aplikacji, bo jest niepozorna i zaglądam do niej może 3 razy w tygodniu. Ale wiem jak ważna jest dla mojego zdrowia. Działa sobie w tle, a ja sprawdzam co kilka dni jak wyniki. Mam cel dzienny ustalony na poziomie 9500 kroków i staram się przynajmniej do niego zbliżyć. Wiem, że to wciąż mało, ale kiedy w czasie spaceru z Ojcem Dzieciom zrobiliśmy 10000 kroków po mieście, to uznałam, że średnia tygodniowa jest przyzwoita. Chodzenie to najprostsza aktywność fizyczna. Ja co prawda pracuję przy komputerze, ale nie mam samochodu, więc chodzę – do przystanku z domu mam 1000 kroków. Jeśli nie macie krokomierza w swoim smartfonie, to polecam.

Aktualizacja 2020:

Odinstalowałam, korzystam z krokomierza aplikacji Samsung Health. Chociaż cały czas z krokomierza jako takiego korzystam. Chociaż wiem, że nie o słynne 10 000 kroków chodzi.

Listonic

O tej aplikacji powstało osobny post, ale chcę ją przypomnieć. Polska, bezpłatna, do współdzielenia. Czyli ja widzę, że trzeba kupić cukier, dodaję do listy, a mój mąż robiąc zakupy sprawdza Listonic u siebie i ma zaktualizowaną listę potrzeb. Bardzo fajna, bardzo intuicyjna i naprawdę pożyteczna. Obok aplikacji warto mieć w torebce bawełnianą torbę na zakupy, żeby nie brać foliówek. Na przykład ze stosownym napisem KLIK

Aktualizacja 2020:

Nadal korzystam, natomiast dodałam listy zakupów: osobna na zakupy spożywcze, osobna na chemię gospodarczą i drogeryjne. Ułatwia mi to szybkie przeskanowanie wzrokiem listy gdy jestem w sklepie.

Micasa

Ach, Micasa. Cóż to jest za wynalazek! To aplikacja którą współdzieli się z drugą osobą odpowiedzialną za gospodarstwo domowe. I gra się w obowiązki: kto zdobędzie więcej punktów? A może: jak długo uda nam się utrzymać remis? 5 punktów za odkurzanie, 10 za mycie łazienki, 5 za wstawienie prania, 15 za prasowanie i rozłożenie do szaf. Listę obowiązków i punkty można ustalić samodzielnie, dostosowując do własnych potrzeb. O aplikacji szerzej pisałam w tym tekście.

Aktualizacja 2020:

Niestety, aplikacja nie jest już dostępna. To wielka szkoda! Znalazłam jej analogowy odpowiednik, więc jeśli chcecie w związku zgrywalizować podział obowiązków domowych, to sięgnijcie po grę Komma Lika. Poodbno jest super!

Daily Yoga

Ulubiony codzienny towarzysz ćwiczeń na macie. Nie polecam osobom, które nie mają doświadczenia z jogą – jednak pierwsze wprowadzenie powinno odbyć się pod czujnym okiem specjalisty. Nie chcemy zrobić sobie krzywdy. Natomiast jeśli praktykowałaś kiedyś i chcesz coś zrobić dla siebie, ale możesz tylko po 22 jak już ogarniesz dzieci. No i nie masz siły na Chodakowską, to Daily Yoga jest super. W wersji darmowej jest spory wybór programów i sesji z akcentami na różne części ciała czy potrzeby, np. rozciąganie czy relaks. Ja uwielbiam i co miesiąc praktykuję program menstruacyjny, gdzie każdego dnia ćwiczenia są dostosowane do dnia miesiączki. Od pierwszego, rozluźniającego z medytacją, po przejście do delikatnych skrętów masujących brzuch, rozciągania, aż do pełnej, dynamicznej sesji siódmego dnia. To jest naprawdę świetna rzecz, którą polecam z całego serca! No i nie trzeba mieć tych wszystkich ciuchów, dres też jest ok albo i sama bielizna. Polecam tylko porządną matę, żeby ćwiczenia były komfortowe i bezpieczne. 

Aktualizacja 2020:

Korzystam rzadziej, ponieważ moja aktywność fizyczna wygląda nieco inaczej, ale wciąż mam na telefonie i czasem sięgam po sesję odstresowującą lub program na czas menstruacji.

Pocket

Teksty na blogach, artykuły które gdzieś mi wpadną w oko, czytam zazwyczaj w tramwaju do pracy. Wracając już daję głowie i oczom odpocząć, ale rano mogę sobie poczytać. I świetnie mi w tym pomaga aplikacja Pocket, w której zapisuję treści na później. Gdy w ciągu dnia coś mi wpadnie w oko, dodaję do Pocket, więc mi nie umknie, nie zapomnę – w wolnej chwili, czyli rano w tramwaju, na spokojnie przeczytam. Można też w aplikacji wyszukiwać treści z prasy anglojęzycznej, wybierane na podstawie tego, co już się czytało. Tu można i podszkolić język, i poczytać treści z zagranicy. 

Aktualizacja 2020:

Wciąż korzystam!

Duolingo

To aplikacja do nauki języków, głównie angielskiego, którą dopiero testuję. Sygnalizuję więc, że jest – chociaż jest dość popularna, więc pewno już się Wam obiła o uszy. Ja w 2019 chcę zadbać o angielski, więc to jest taki malutki kroczek w tym kierunku. Jeśli Wy z niej korzystacie, to dajcie znać, jak wrażenia!

Aktualizacja 2020:

Nie polubiłyśmy się. Próbowałam z angielskim i z francuskim, ale miałam wrażenie dreptania w kółko. Odinstalowałam.

Co nowego?

Google Keep

Nie należę do wyznawców Evernote, większość notuję analogowo. Ale aplikacja Keep zastępuje mi zapisywane na szybko post-it. To głównie pomysły na blog, krótkie notatki dotyczące rzeczy, którą muszę się zająć, notatki głosowe (prawie bezbłędnie przekształcane w zapisany tekst).

7 Minutowe Ćwiczenia

Kolejna aplikacja do ćwiczeń po Daily Yoga. Tym razem krótkie, intensywne zestawy. Nie znajdę 7 minut? Zawsze znajdę! To jest właśnie fajne w tej aplikacji. Nie wymaga czasu, a jakoś tam zmusza do ruszenia się.

Czy aplikacje są potrzebne?

Jeszcze kilka lat temu nie miałam smartfona, tylko zwykły telefon komórkowy z kultowym wężem. I żyłam. Wy żyliście. Wszyscyśmy tak żyli. Natomiast świat bardzo przyspieszył i te aplikacje na Androida bardzo pomagają. Po prostu. Jasne, że jadąc tramwajem lubię po prostu popatrzeć przez okno. Mam na trasie ulubione odcinki, gdzie jadąc wiaduktem patrzę na niebo. Jasne, że mogłabym ćwiczyć jogę bez aplikacji. Ale kojący głos lektorki jakoś zachęca mnie do tych ćwiczeń. I tak, jak Internet dużo na świecie napsuł, a funkcja telefonu jest już chyba najmniej istotna w smartfonach. Ale warto czerpać z rozwoju technologii, korzystać z rozwagą. I umiarem. Na Instagramie mam ustalony dzienny limit, a Ty?

Dziękuję za lekturę! Jeśli korzystasz z jakichś aplikacji, które chcesz polecić, koniecznie napisz w komentarzu!

Pozdrawiam,

Ola

Zainteresował Cię ten tekst?

Będzie mi miło, jeśli go skomentujesz i udostępnisz.

Przeczytaj inne z kategorii LIFESTYLE

Odwiedź mnie na Facebooku

Obserwuj mnie na Instagramie

Ten wpis zawiera linki afiliacyjne. Gdy z nich korzystasz, wspierasz prowadzenie tego bloga.