Niedawno policzyłam. Przeprowadzałam się 8 razy, w tym 3 razy z dziećmi. To…sporo. Każda przeprowadzka oznaczała wyrzucenie różnych, jak się okazało bezsensownie trzymanych w domu rzeczy. I przy każdym rozpakowywaniu zdarzało się, że siedziałam nad czymś i zastanawiałam się, czy naprawdę warte jest wysiłku włożonego w przeniesienie z miejsca na miejsce. Nie kupuję bibelotów, mam dwa rondle, dwa garnki i nie potrzebuję więcej. Trochę marzę o patelni do naleśników, ale…. na zwykłej też się smażą. Czy jestem więc mistrzynią minimalizmu? W życiu. Moja szuflada z dokumentami mówi coś innego. I pawlacz. Półka.. Read More