Osoby, które dobrze mnie znają, wiedzą, że mam za sobą różne mniej i bardziej dramatyczne i trudne doświadczenia. Sporo przeszłam, również z powodu własnej głupoty. Jeszcze niedawno byłam, bywałam bardzo negatywnie nastawiona do życia, do tego, co mnie otacza. Od jakiegoś jednak czasu staram się, uczę inaczej patrzeć na świat. Staram się cieszyć życiem, po prostu.

Wieczorem zadaję dzieciom pytanie. Czy miałaś dobry dzień? Czy miałeś dobry dzień? Szukamy tych pozytywów. Miłych chwil, wesołych wydarzeń. Sama ich szukam w swoim życiu, swojej codzienności. Uczę się cieszyć chwilą. Gdy wychodzę rano z domu oddycham pełną piersią. Patrzę na niebo, słucham ptaków, budzącego się miasta. Staram się dostrzegać piękno – wierzcie mi, nawet w listopadzie to możliwe.

Często mam teraz kontakt z tekstami, listami, zdjęciami z czasów wojny, z getta. To uczy pokory. Wiem, że jeśli wieczorem zasypiam w domu, moja rodzina jest bezpieczna, jesteśmy zdrowi – to jest wspaniale. To JEST powód do zadowolenia. Mogłabym, oczywiście, że mogłabym znaleźć 100 powodów do narzekania. Ale wiem, że bezproduktywne narzekanie tylko zatruwa atmosferę i duszę. Życie jest zbyt krótkie. Wiem, co w moim życiu należy zmienić i staram się nad tym pracować.

Spotykam na swojej drodze osoby, które mają pieniądze, stabilizację, zdrowie, rodzinę – i cały czas narzekają. Na nieprzespaną noc, na katar, na szefa, na stertę prania która nie maleje. To osoby, z których ust częściej słyszę o tym, jak jest beznadziejnie, a nie o tym, co jest przyjemnego. Staram się ich unikać. Wiem, że gdy jest się młodym rodzicem, gdy brakuje pieniędzy, czasu i sił – można mieć dość. Płakać w poduszkę, tracić cierpliwość, mieć pretensję do wszystkich i wszystkiego. Dawno temu bardzo pomogła mi książka „Buddyzm dla współczesnej mamy”, którą do dziś lubię czasem przejrzeć, wesprzeć się.

Znam osoby, które mają naprawdę ciężko. Zmagają się z poważnymi chorobami, z życiowymi dramatami. To są powody do narzekania – ale te osoby częściej milczą.

 

Bywa, że jest mi trudno. Bywa, że łapię doła. Nasze życie nie jest usłane różami. Ale pracuję bardzo nad tym, by szukać tych jasnych punktów. Dostrzegać piękno. Wiecie, jak to procentuje? Moje dziecko potrafi zawołać mnie, by pokazać piękny zachód słońca, kolorowego motyla.

Czy miałaś dobry dzień? Czy miałam dobry dzień? Tak. Był wspaniały. Jestem gotowa na jutro.