Jak mogliście się zorientować, od kilku dni nie pojawił się żaden post, a przerwa jest dłuższa, niż zwykle. Nie wiem dokładnie, kiedy pojawi się nowy porządny post – mam nadzieję, że jest to kwestia dni. Może tygodnia, dwóch. Spowodowane jest to moimi kłopotami ze zdrowiem. Napisanie kilku słów na facebookowym fanpage wymaga ode mnie mniej wysiłku niż napisanie całego postu. A nie chcę pisać jakichś kompletnych bzdur, nie po to tu przychodzicie ;) 

Na razie muszę zająć się sobą, zbierać siły i działać tak, żeby Starszak i Panienka jak najmniej odczuli moją niedyspozycję. Słodcy są jak pół kilo landrynek i nie chciałabym, żeby złe samopoczucie matki utrudniało im radosne bałaganienie, kruszenie chlebem po dywanie, układanie fortec z Lego i tym podobne beztroskie czynności.

Moje kłopoty ze zdrowiem są efektem dość długich zaniedbań – regularnie robię cytologię, samobadanie piersi, morfologię i przegląd stomatologiczny, ale to nie wystarcza, żeby wszystko zawsze było super. Za mało czasu poświęcałam sobie, a za dużo wszystkiemu, co mnie otacza. Teraz czas to zmienić.

Postaram się w miarę szybko wrócić do pisania (przecież ja to lubię!). Mam dwie fajne książki kucharskie do zrecenzowania, kilka refleksji o szkole, muszę Wam zreferować pierwsze Bliskościowe Spotkanie z Książką (było super!). Ale na razie – zbieram siły.

I teraz uwaga, złota myśl Koralowej Mamy. Mam już pierwsze siwe włosy, to mogę.

Jeśli nie znajdziecie czasu na to, by o siebie zadbać, to potem nie będziecie w stanie zadbać o tych, na których wam zależy.

Odkrywcze? Oczywiście, że nie. Ale ważne.