Podpisano i przyklepano – kobiety mogą dostawać znieczulenie przy porodzie, bez opłat, bez specjalnych ograniczeń. Internet zaroił się od opinii, że nareszcie coś sensownego, Europa, będziemy rodzić godnie, bez bólu jak przystało na XXI wiek. Bo przecież co to jest, że z bólem rodzić lepiej. A zęby rwiemy bez znieczulenia?

Świetny ruch przed wyborami. Proste zagranie, efekt gwarantowany. Załatwić odpłatność znieczulenia można stosunkowo łatwo. Niestety, zagwarantowanie godnego porodu wymyka się prostym przepisom i regulacjom. Nie da się ubrać w paragrafy życzliwości, szacunku i ciepła. Łatwiej jest zapłacić za znieczulenie, niż monitorować respektowanie standardów opieki okołoporodowej. Pozwolić by kobiecie towarzyszyły dwie osoby – np. partner i doula. Zagwarantować zauważanie planów porodu i stosowanie się do preferencji kobiety. Łatwiej jest zapłacić za znieczulenie niż wyremontować wszystkie porodówki likwidując sale z parawanami, gdzie rodzi się bez intymności, w świetle lekarskich lamp. Taniej jest zapłacić za znieczulenie niż przeszkolić położne z niefarmakologicznych metod łagodzenia bólu porodowego i zapewnić wszystkim kobietom możliwość skorzystania z immersji wodnej, akupresury czy TENS. Takie są fakty.

Znieczulenie farmakologiczne niestety nie wpływa na godność porodu. Nie spowoduje, że położne staną się miłe i cierpliwe, światło zostanie przygaszone, a krocza nienacięte. Może jednak spowodować wydłużenie akcji porodowej, lawinę interwencji medycznych, kończąc nawet na cesarce. To się jednak nie przebija wśród entuzjastycznych opinii o tym, że nareszcie jest za darmo.

Tak, powinno być za darmo. Czasem znieczulenie jest naprawdę potrzebne, wielokrotnie o tym pisałam. Sama pierwsze dziecko rodziłam ze znieczuleniem, wiem jak źle by było, gdyby moi Rodzice za nie nie zapłacili. Ale wiem też, że mogłam bez znieczulenia i o wiele lepiej rodzić drugie dziecko, dzięki wiedzy, partnerowi, dobrej położnej, świetnym warunkom własnej sali porodowej. Czyli wszystkiemu, czego nie miałam za pierwszym razem rodząc samotnie w przeraźliwie jasnej sali z krzyczącą z bólu kobietą za parawanem.

Segregowanie kobiet na te, które stać na znieczulenie i te, których na to nie stać, jest okrutne. Pisałam już o tym KLIK Ale czy za przyjęciem tej ustawy pójdzie refleksja i kolejne kroki? Domy narodzin przy szpitalach, może etaty dla doul na oddziałach? Ile kobiet, samotnie rodzących, skorzystałoby z takiej pomocy? To wszystko wymaga wiekszego programu, spójnego, z planem, konkretnym harmonogramem, miernikami. I ludzi, którym na tym zależy.