„Jeśli nie ja, to kto? A jeśli nie teraz, to kiedy?”. To popularny cytat, pojawia się w wypowiedziach, hasłach. Ostatnio spotkałam go przy zdjęciu Emmy Watson, w związku z HeForShe. W pierwotnej wersji brzmi „Jeśli nie ja jestem dla siebie – kto będzie dla mnie? A gdy jestem tylko dla siebie – kim jestem? I jeśli nie teraz, to kiedy?”. Wybaczcie mi koślawość tego cytatu, znajdę chwilę, to przetłumaczę ładniej…

Komu przypisywane są te słowa? Rabinowi sprzed dwóch tysięcy lat, Hillelowi Starszemu. Miałam kilka refleksji związanych z ostatnią częścią tego cytatu z Mądrości Praojców. Jeśli nie teraz, to kiedy?

Kiedy jest się rodzicem, to pytanie nabiera mocy. Dziś sobie to uświadomiłam.

 

Czas dla siebie

 

Wychodziłam z fitness klubu jako jedna z ostatnich osób. Zostały jeszcze dwie dziewczyny. Szatnia pusta, tylko muzyka w tle, żadnego zwyczajnego gwaru. Lipcowa noc, piękna i pachnąca. Wróciłam do domu i ucałowałam dzieci na dobranoc, poprzytulałam się z Panienką. Kolacja, kąpiel, piżamy, czytanie bajki – dzieci były z tatą. Ja miałam ten czas dla siebie.

Studiowałam jako młoda mama. W bibliotece uniwersyteckiej byłam zawsze przelotem. Nikomu się wtedy nie śniło, ze powstanie tak świetne miejsce jak Buwialnia, gdzie rodzice mają biurka, a dzieci zabawki. Kilka razy wpadłam ze Starszakiem po jakieś książki, ale zawsze szybko, żeby tylko nie narobił hałasu i nikomu nie przeszkadzał. A ja sama nie mogłam sobie pozwolić na długie godziny nauki i pisania prac w bibliotecznej ciszy. Licencjat napisałam przy kuchenny stole, magisterkę przy biurku, nocami, ze śpiącym dzieckiem za ścianą. No i teraz, w tym tygodniu, po raz pierwszy pracę w bibliotece przerwał mi komunikat, że za pół godziny zamykają. Doświadczenie normalne dla studentów było dla mnie, trzydziestoletniej pracującej matki, kompletną nowością.

Zdanie „jeśli nie teraz, to kiedy?” może być świetnym motywatorem. Działaj, rób, czas nie stoi w miejscu! Ale może być też powodem frustracji, gdy ma się świadomość, że nie da rady, nie przeskoczy się pewnych rzeczy. Pamiętam, że brak możliwości nauki w bibliotece był dla mnie trudny gdy studiowałam. Pamiętam też, jak jedna z koleżanek, mówiąc o czymś zupełnie innym, powiedziała, że czyta książkę w łóżku, przed snem. Wiedziałam, że nie mogę tego robić śpiąc z dzieckiem w jednym pokoju. Wydawało mi się, że nigdy już nie będę czytała przed snem.

Jeśli nie teraz zaczniesz chodzić na fitness, pracować, czytać w łóżku, pić wino, zakładać czarne bluzki nie martwiąc się o ulewające dziecko, to kiedy? To później.

 

Nie musisz

 

Masz małe dzieci, więc pewnych rzeczy nie zrobisz, bo nie wyrobisz. Jeśli Twoje dziecko zasypia tylko przy Tobie i w sumie nie jest Ci z tym źle, to niech tak będzie. Nie zmuszaj się i nie wychodź wieczorem, wbrew sobie i dziecku, a za namowami koleżanek. Spotkaj się z nimi po południu lub rano. Na wieczorne wypady w końcu przyjdzie czas. Zanim się obejrzysz. Co innego, jeśli to zasypianie Cię męczy, masz dość, potrzebujesz oddechu. Wtedy próbuj coś zmienić.

Lubimy sobie z Ojcem Dzieciom pójść w miasto. Nocne spacery po Warszawie i niekończące się rozmowy. Może impreza, może koncert, może tańce, a może nie. Kiedy Panienka była mała – musieliśmy zawiesić na kołku to nasze upodobanie do (rzadkich) randek. Ale… dzieci podrosły i można zostawić je na noc u Babci. Nie za często, ale wiemy, że mamy taką możliwość. To miłe. Czasem bardzo potrzebne.

 

Na wszystko jest czas

 

Mogę teraz czytać w łóżku (chociaż ze zmęczenia zasypiam przy drugiej stronie). Mogę wychodzić ostatnia z siłowni. Mogę – ale nie muszę. To też cenna świadomość. Wszystko się zmienia. Dzieci rosną, moje potrzeby są inne. Moje możliwości. Teraz robię rzeczy, których nie mogłam kiedyś. A myślałam, że nigdy, że nie dam rady…

Zawdzięczamy Hillelowi Starszemu wiele mądrych cytatów. To one też powiedział „Nie czyń bliźniemu, co tobie niemiłe”. Warto pamiętać, że na pytanie „Jeśli nie teraz, to kiedy?” można odpowiedzieć bardzo różnie. Czasem po prostu wyluzować się i powiedzieć: PÓŹNIEJ

 

Dziękuję za lekturę!

Ola