Place zabaw mojego dzieciństwa to drabinki z rurek, często pordzewiałe i odsłaniające kolejne wartwy przemalowań. Smętne piaskownice służące za kuwety dla lokalnych kotów i tyle. Kiedy urodził się Starszak w Warszawie działały już piękne, nowoczesne place zabaw – pamiętam swój zachwyt mokotowskim jordankiem przy Odyńca czy wyprawy do parku Żeromskiego. Pod blokiem też mieliśmy fajny, chociaż mały placyk. Wszystkie te nowe miejsca zabaw łączyło jedno – były kolorowe, bezpieczne (nawierzchnia!) i dość powtarzalne. Po jakimś czasie owiało nudą.
Kiedy na naszym osiedlu pojawił się park tzw. dinozaurowy, dzieciaki oszalały. Piaskownica, w której można wykopać kości dinozaurów, zjeżdżanie po ogonie, pełnia szczęścia. Niedawno odkryliśmy jednak coś lepszego.
Służewski Dom Kultury, placówka zasłużona dla mieszkańców, od niedawna działa w nowej siedzibie. Ogłoszono konkurs, który wygrali młodzi projektanci z pracowni WWAA i 137kilo. Efektem ich pracy jest przestrzeń piękna, nowoczesna, wpisująca się w charakter miejsca, szanująca jego historię. To takie miejsce, w którym chce się być. O każdej porze roku. W środku jest jasno, działają pracownie, odbywają się koncerty, wystawy. Jak to w domu kultury. Można napić się kawy w środku, albo na leżakach.
Piknik? Badminton? Ścianka? Co komu się podoba. Okolice domu kultury są niesamowicie przyjazne, wręcz zachęcają do aktywności. Zeszłej jesieni byliśmy tam na spektaklu dla dzieci, amfiteatr pękał w szwach, Panienka była oczarowana.
Jedną z lokalnych inicjatyw jest Wspólny ogród. Po zgłoszeniu się można dostać na rok grządkę pod opiekę, uczestniczyć we wspólnych pracach, spotkaniach, zajęciach ogrodniczych. To propozycja dla całych rodzin. Twoje dzieci nie umieją sobie wyobrazić jak rosną pomidory, a nie masz rodziny na wsi lub domu z ogrodem? Służewski Dom Kultury pomoże. Obok działa też zagroda z kozami oraz Pracownia Miejskiego Pszczelarstwa, gdzie można obejrzeć ule, dowiedzieć się jak pszczoły funkcjonują w mieście, dlaczego są nam potrzebne i oczywiście…spróbować miodu.

 

 

Na terenie DKS mieści się również plac zabaw. Jest zupełnie inny od tych kolorowych, nowoczesnych placyków do których się przyzwyczailiśmy. Jest naturalny. Dzieciaki biegają po piasku i trawie, wokół krzaczków i drzew. Zabawki i budowle są drewniane, surowe, proste. Pobudzają wyobraźnię i zmuszają do aktywności. Trudno wyciąga się stamtąd dzieciaki!
Tuż obok jest Dolina Służewiecka. Można wejść na budkę obserwacyjną lub pospacerować po kładce. Dla dzieciaków wychowanych w bloku to naprawdę duża frajda. Bieganie na bosaka po pachnących deskach to bardzo przyjemne doświadczenie!
Ten dom kultury mnie zachwyca i oczarowuje. Lubię tam być, a gdy przejeżdżam koło Doliny – wypatruję budynków. To miejsce z dobrą energią, wycisza i pozwala na kontakt z naturą. To właśnie wyrożnia je spośród innych przestrzeni miejskich – jest tak bardzo wiejskie, bliskie przyrody, pachnące drewnem i piaskiem. W środku miasta taki skarb.