Kiedy urodziłam Starszaka zabrali mi go od razu, więc żeby jakoś odsunąć od siebie smutne myśli zajmowałam się intensywnie tematami zastępczymi. W pewnym momencie olśniło mnie i zadałam siedzącemu koło mnie młodemu lekarzowi pytanie: a co ja właściwie mogę teraz jeść? Lekarz podrapał się w głowę i powiedział: wie pani, jakieś lekkie, jogurty, takie rzeczy. Moja żona niedawno rodziła i takie rzeczy jadła.  Pełna profeska ;)