„Przyj!” to komenda kojarząca się jednoznaczenie z porodem. PUSH!!! pojawia się na koszulkach, tortach na babyshower czy nawet skarpetkach przeznaczonych żartobliwie dla kobiet przed porodem.

Parcie w czasie drugiej fazy porodu traktowane jest jako konieczny punkt programu, niezbędny by urodzić. To stosunkowo nowy wynalazek – lekarze wprowadzili „nakaz” parcia w latach ’20 XX wieku. W wersji tradycyjnej kobieta jest w pozycji półleżącej, z ugiętymi nogami, a czasie skurczu nabiera powietrza, przyciska brodę do mostka, wstrzymuje oddech i prze MOCNO zachęcana do tego przez zgromadzony personel medyczny. Część z Was być może tak rodziła, większość Waszych matek na pewno. Rodziłam tak i ja, swoje pierwsze dziecko.

Takie prowadzenie drugiej fazy porodu, gdy kobieta jest w pozycji leżącej lub półleżącej prowadzi często do nacięcia krocza (rutynowego lub wymuszonego złą pozycją). Wstrzymywanie oddechu w czasie skurczu nie jest dobre ani dla matki, ani dla dziecka – gdy ona nie otrzymuje tlenu, noworodek również nie.
 
W sytuacji, gdy kobieta może przyjąć dowolną pozycję, czyli na przykład stać, kucać, klęczeć podpierając się wyżej lub niżej, jej dziecko ma więcej miejsca by przechodzić przez kanał rodny, a grawitacja bardzo mu w tym pomaga. Skurcze – nie bez kozery zwane partymi – powodują przesuwanie się dziecka w dół (a nie pod górę, jak to ma miejsce, gdy kobieta leży). Zadaniem rodzącej jest wtedy spokojny oddech kierowany w dół. Zróbcie teraz eksperyment. Wydychajcie powietrze ustami normalnie, tak, by muskało górną wargę. A teraz inaczej – tak, by podmuch szedł na dolną wargę. Czujecie różnicę? Taki sposób wydychania powietrza połączony z kierowaniem go myślami w dół, w głąb ciała, od serca (niech złapie tę miłość), przez dno macicy po waginę pomaga dziecku spokojnie się rodzić.
 
Pomysł, by w czasie drugiej fazy porodu nie przeć wydaje się szalony. Jednak parcie to często duży wysiłek dla matki, parcie kierowane lub rozpoczęte zbyt wcześnie może skutkować obrażeniami, a gdy kobieta zmieni pozycję okazuje się, że ciało samo rodzi. Inaczej jest, gdy kobieta rodzi ze znieczuelniem – wtedy może nie czuć skurczy partych, może mieć kłopot z utrzymaniem pionowej pozycji lub być na tyle świadomą tego, co się dzieje, że będzie chciała nadać drugiej fazie jakiś konkretny, przewidywalny rytm.
 
Czasem, by urodzić dziecko, wystarczy jedno, delikatne parcie pod koniec. Czasem wystarczy spokojny oddech.