Kiedy ja miałam 18 lat nie byłam najmądrzejszą osobą na świecie. Fundacja jest nie dość, że doświadczona, to ma na koncie wielki sukces. Zmieniło się. Jeszcze nie wszędzie, jeszcze nie tak, jakbyśmy tego sobie życzyły i życzyli, ale zmiany widać. Odczułam je na własnej skórze.Nie pamiętam, kiedy usłyszałam o Fundacji po raz pierwszy. To było tak dawno! Nie zliczę też ile razy byłam na jej stronie i czytałam materiały, świetne, merytoryczne, otwierające oczy. Wiele z nich tu linkowałam. Na półce trzymam fundacyjne broszury, zawsze pod ręką.

Kiedy rodziłam Starszaka – prawie 10 lat temu – pies  kulawą nogą się mną nie interesował, stopy w strzemionach, niemiłe komentarze, zamiast picia mokra tetra i dziecko-pakunek dane na kwadrans „nie karm teraz nie ma sensu”. Kiedy rodziłam Panienkę miałam opiekę, czułość, szacunek, czekoladę z okienkiem i noworodka przy piersi na długie i piękne dwie godziny.
Wiedziałam wtedy, komu mam dziękować.
Tak, byłam sobie wdzięczna, że zdecydowałam się na poród w dobrym szpitalu, z wybraną, dobrą położną. Przygotowałam się merytorycznie i duchowo. Wiedziałam, co mi pomoże przy porodzie, wiedziałam co to jest dobry poród i dlaczego on jest dobry – dla mnie i dziecka. To moja zasługa, że poczyniłam ten wysiłek – szukałam informacji, czytałam, rozmawiałam.
Ale na nic by się to nie zdało, gdyby nie działania i wysiłek Fundacji Rodzić Po Ludzku.
Mogłabym sobie zjeść te książki i nic by mi z tego nie przyszło, gdyby nie ich nieustępliwość i konsekwencja w działaniu na rzecz kobiet. Fundacja sprawiła, że mój drugi poród, chociaż szpitalny, był piękny. To by się samo nie zrobiło. Nie było widać pozytywnych zmian przez dziesiątki lat – nie mam złudzeń, bez Fundacji byłybyśmy w nieprzyjemnej sytuacji. Takie proste rzeczy jak bezpłatna obecność ojca przy porodzie albo przygaszone światło. Dla mojej Mamy to rewolucja. Dla mnie zmiana. Dla mojej córki to będzie normalność.
Byłam wczoraj na imprezie z okazji urodzin Fundacji. Było radośnie i wzruszająco. W czasie przemówień i podziękowań miałam momentami wilgotne oczy. Rozmawiając z zaproszonymi kobietami (przygotujemy obszerną relację do Kwartalnika Laktacyjnego) słyszałam na jak wielu poziomach Fundacja była i jest pomocna.
Odczułam te pomoc rodząc córkę. A najlepsze jest to, że wiem, że moja córka też to poczuje. Te zmiany już się nie cofną, będzie tylko lepiej. Jest jeszcze sporo do zrobienia, ale widząc wczoraj entuzjazm i energię środowiska Fundacji wierzę, że nie osiądą na laurach, tylko będą dalej pracować.
#18latfundacjirodzićpoludzku i z tej okazji dużo siły i wsparcia Wam życzę.