W naszym domu zrobiło się gęsto. Już nie pamiętam, kto był pierwszy, chyba Bekuś. Trochę dziecko, trochę kózka. W zależności od dnia i potrzeb. Bekuś chodził z nami wszędzie, zasypiał z Panienką. Trzeba było pamiętać o tym, że Bekuś łatwo się męczy i nosić go na rękach. Czasem łobuzował, jak to maluch. Pojawił się też mały Aleksander, dzidziuś, młodszy brat Panienki. Bardzo o niego wszyscy dbaliśmy. Na końcu przyszedł Pako – pies. Na spacerach zawsze na smyczy. Któregoś razu na boisku pojawiła się cała drużyna dzieciaków grających z Panienką w piłkę.
Cała menażeria – wymyśleni przyjaciele mojej córki.

Słyszałam o tym zjawisku już dawno, ale racjonalny do bólu Starszak nigdy nawet nie zająknął się o tym, że ma przyjaciela, którego my byśmy nie widzieli. Nie sądzę, żeby ukrywał to przed nami. Panienka, osóbka o innym charakterze, wymyślonych przyjaciół ma sporo. Na początku trochę mnie to niepokoiło.
Posiadanie wymyślonego przyjaciela jest normą rozwojową dla dzieci w wieku przedszkolnym. Z badań wynika, że częściej niewidzialnych towarzyszy mają dziewczynki. To często postać, która pomaga dziecku oswoić się z nową sytuacją, ćwiczyć nowe umiejętności (np. dzielenia się zabawkami). Wymyślony przyjaciel to znak dla rodziców, że dziecko rozwija się społecznie i emocjonalnie. Nie powinno się żartować z takich przyjaciół, wyśmiewać ich, ani też wyjaśniać dziecku, że przyjaciel tak naprawdę nie istnieje, ponieważ dzieci zdają sobie z tego sprawę.
Wymyśleni przyjaciele Panienki powoli się rozpływają. Ich obecność w naszym życiu była najsilniejsza przez dwa lipcowe tygodnie, gdy Starszak był na koloniach. Dopiero po jakimś czasie uświadomiłam sobie, że Bekuś, Pako, mały Aleksander i inni pomagają Panience poradzić sobie z tęsknotą za bratem. Nie pytała o niego, nie wydawała się zaniepokojona jego nieobecnością. Pytana o brata mówiła, że jest na koloniach nad morzem. Tylko wieczorami, nieprzyzwyczajona do samotności w pokoju, gorzej zasypiała. Potrafiła przenieść się do łóżka brata, zabierała jego poduszkę. Otoczyła się wtedy sporą grupką wymyślonych przyjaciół, którzy towarzyszli jej w zabawie, przy posiłkach, na spacerze. Pewnie też pomagali zasnąć.
Wymyślony przyjaciel może się pojawić – ale jego brak nie jest znakiem, że rozwój dziecka przebiega nieprawidłowo. Jednocześnie jeśli dziecko nie umie oddzielić rzeczywistości od fikcji, zaczyna unikać zabaw z innymi dziećmi i chce spędzać czas tylko z wymyślonym przyjacielem, należy zacząć je obserwować. Wtedy można wybrać się do psychologa dziecięcego i wspólnie zastanowić się, dlaczego dziecko źle się czuje w rzeczywistym świecie.Jakby ktoś pytał: Bekuś ma tak na imię, ponieważ robi beeek. Jak to koza. Chociaż czasami jest dzieckiem.