Przedszkole – albo żłobek – jest ważnym etapem w życiu dziecka. Niezależnie od tego, czy dziecko idzie do przedszkola państwowego czy niepublicznego, emocje są takie same.
 

Przedszkole – początki

 

Dzieci różnie reagują na przedszkole. Jedne po prostu do niego idą. Inne nie. Bywa, że pierwszego dnia jest świetnie i rodzice odczuwają ulgę, uff, nie ma tych mitycznych histerii. Aż do następnego dnia, kiedy dziecko uświadamia sobie, że to nie był jednorazowy epizod. Czasem dzieci są po prostu smutne, inne stawiają fizyczny opór. To jedne z trudniejszych momentów rodzicielstwa. Zamknąć drzwi za płaczącym dzieckiem, zostawić je w obcym środowisku i po prostu pójść do pracy? To są trudne momenty.

Czasem sytuacja wymaga od nas dużej elastyczności – trzeba na przykład skracać pobyt dziecka, co bywa dla pracujących rodziców bardzo trudne.

Może się zdarzyć, że przez pierwsze dni w przedszkolu dziecko będzie w ciągu dnia zachowywać się tak, jakby wszystko było w porządku, a popołudniami i wieczorami w domu bardzo marudzić, płakać. To normalne – emocje nagromadzone przez cały dzień będą wychodzić z dziecka wtedy, kiedy poczuje się bezpieczne. Warto wtedy pozwolić dziecku spać z rodzicami w łóżku, dużo się przytulać. To może być męczące, kiedy taki przedszkolak nagle chce być cały czas na rękach, ale to normalne. I mija.

 

Przedszkole i zapach domu

 

Przeciętny debiutant przedszkolny nie doceni designerskiego kocyka czy drogich kapci. Ubranka od znanych projektantów brudzą się tak samo jak te z lumpeksów czy po starszych dzieciach. Oczywiście miło jest pójść razem z dzieckiem do sklepu i pozwolić mu wybrać pudełko na drugie śniadanie czy worek na zapasowe ubranka, ale im mniej nowych rzeczy będzie otaczało dziecko – tym lepiej.
Warto kupić nową poduszkę, a tę na której dziecko spało dotychczas zanieść z domową poszewką do przedszkola. Panienka ma swój stary, domowy jasiek, domową poszewkę i kołderkę pamiętającą jej niemowlęctwo. Wszystko swojskie, pachnące domem. Wiem, że kiedy idzie leżakować wtula się w coś, co pachnie jej pokojem. Pamiętam swoje przedszkole i uczucie które towarzyszyło mi, kiedy leżąc przytulałam twarz do kocyka. Poczucie bezpieczeństwa jakie zyskiwałam czując zapach domu było ogromne.
 
 

Przedszkole w książkach dla dzieci

 
Nie warto dziecku opowiadać o tym, że przedszkole to raj na Ziemi. Ale warto przedstawić je w jasnych barwach, jako miejsce pewne nowych zabawek, nowych dzieci. W przygotowaniu do debiutu przedszkolnego mogą pomóc książeczki. Ja polecam dwie. „Witajcie w przedszkolu” autorstwa Ingrid Kallner to zbiór krótkich opowiadań o Joasi, którą poznajemy w przeddzień jej pójścia do przedszkola. Doświadczenia dziewczynki są różne – bywa, że pokłóci się z kimś, kolega zepsuje jej zabawę, koleżanki się obrażą. Życie przedszkolne nie jest przedstawione cukierkowo, ale Joasia jest uśmiechniętą przedszkolaczką. Z pomocą wychowawczyni dzieci uczą się rozwiązywać konflikty, rozwijają się, bawią. Niektóre pomysły pokazane w książce są naprawdę wyborne, np. ten z „zajęczymi kęskami” czyli dzieleniem się jedzeniem. Te kameralne historyjki naprawdę są naprawdę lubiane przez dzieci – sprawdzałam nie tylko na Panience. Jedyna wada tej książki to fakt, że nakład jest już wyczerpany. Ale od czego są biblioteki?
Druga książka to jedna z części znanej i lubianej serii o Basi pt. „Basia i przedszkole„. Sympatyczna, ciepła, inteligentna.
 
Czasami pójście do przedszkola okazuje się większym stresem dla rodziców. Czy dziecko będzie tam bezpieczne? Czy będzie szczęśliwe? Czy opieka będzie dobra? Nie możemy przecież widzieć i słyszeć tego, co dzieje się w przedszkolu przez cały dzień. Trudno też przepytywać dziecko codziennie, po południu, przeprowadzając przesłuchanie.
To, co możemy i powinniśmy zrobić, to rozmawiać z osobami, które spędzają czas z naszym dzieckiem. Nie bać się zadawania pytań. Traktować opiekunkę lub opiekuna po partnersku, jako osobę, której też zależy na dobrostanie naszego dziecka. Jeśli mamy wątpliwości co do jakiegokolwiek aspektu codzienności, spania, jedzenia, zabawy – rozmawiajmy.