„Weszłam pod prysznic i nagle Marek wgramolił się do mnie! Wanna nasza ma tylko 130 cm, ja mam duży brzuch… No i stanowiliśmy jedno…
Było fajnie…
Niesamowite! Czuję, że skurcze zaczynają powracać i muskają mnie jak morska fala. Muzyka, przyćmione światło, przechodzimy do sypialni… Kolejne zjednoczenie, czyli punkt kluczowy dla mojego męża. No i…rozpętał trzecią wojnę światową! Skurcze są co raz częstsze i bardziej zdecydowane.”

Czy już się domyślacie? To opis porodu domowego jednej z par rodzących z Ireną Chołuj, opisany w jej książce „Urodzić razem i naturalnie”. Właśnie ją kończę, ale nie mogłam się powstrzymać i przed postem na jej temat chciałam podzielić się fragmentem.
Niebawem recenzja :)