Pewna facebookowa mama rozpętała aferę kaszkową. Pewnie o niej słyszeliście, wiecie też jak się skończyła. Trochę śmiać mi się chciało, bo to naprawdę wyglądało jak zbrylone ciasto, ale zdjęcie i tak zrobiło niezłą karierę. Przy okazji szperania w necie w poszukiwaniu podobnych afer i pseudo-afer trafiłam na świetny tekst bloggera o nicku Samiec Alfa. Samiec Alfa mnie kupił, bo napisał to, co ja myślę, i już nie muszę pisać :) Poczytajcie. Dosadny jest, ale z wdziękiem.