Kiedy byłam w pierwszej ciąży planowałam zakup mnóstwa szałowych ubrań do karmienia. Zwłaszcza sukienek. W efekcie nie kupiłam ani jednej bluzki do karmienia i okazało się, że to co nosiłam przed ciążą świetnie się nadawało. Poza sukienkami. ;)

W poradnikach wyczytałam, że świetne do karmienia są bluzki rozpinane z przodu. Otóż wcale nie są świetne. Po rozpięciu bluzki lub koszuli uzyskuje się goły dekolt i odsłoniętą pierś. Jest to niewygodne (bo trzeba rozpinać) i krępujące gdy chce się nakarmić dziecko poza domem. A w końcu chodzi o to, żeby móc nakarmić dziecko wśród ludzi w sposób dyskretny, nie krępujący nikogo i wygodny dla obojga. Wszelkie bluzki kopertowe daję efekt ten sam, co koszule – dużo golizny. A nie o to w końcu chodzi.
Szybko zorientowałam się, że najlepiej działa zwykła bluzka uniesiona z jednej strony. Dziecko skutecznie zasłania brzuch, a pierś jest odsłonięta tylko w miejscu, które interesuje malucha. Na górze można mieć nawet golf, jak ktoś lubi. Moim podstawowym zestawem do karmienia publicznego jest zwykła bluzka plus koszula lub kardigan. Taka
„narzutka” sprawdza się dobrze przy osłanianiu boczków ;) Albo po prostu ochrony nerek przed zawianiem.

Niektórzy producenci ubrań dla mam karmiących wpadli na fajne rozwiązania pozwalające na dyskretny i wygodny dostęp do życiodajnego źródełka. Tak więc jeśli któraś z pań życzy sobie nabyć drogą kupna strój dedykowany kobietom karmiącym, to proszę bardzo, oto kilka moich podpowiedzi:
Sportowa koszulka firmy Ziabaqlu. Wygląda fajnie – niby zwykły t-shirt, ale ma sprytny system. Uwaga, przecenione :)
Sukienka do karmienia z tej samej serii. Od półtora roku o niej myślę, ale chyba już sobie nie kupię. Liczyłam na to, że ktoś mi ją da w prezencie ;)
Kolejna koszulka. Kto by pomyślał, że to bluzka do karmienia? Firma Mamafeelsgood wymyśliła bardzo fajny patent – bluzka dwuwarstwowa. Podnosimy wierzchnią, spodnia ma wycięcia, sprytne!
 mama
Jeszcze jedna kiecka. Tym razem mamy wszyty panel z wycięciami. Są fanki tego rozwiązania, chociaż ja zawsze bałam się, że panel się rozciągnie z czasem, zacznie brzydko układać i tak dalej. Zapewne za ceną idzie jakość. (Oby.) Wizualnie sukienka jest w porządku, bardziej podoba mi się niebieska wersja. W końcu o to chodzi, żeby było ładnie.
To tylko kilka propozycji. Szukajcie, a znajdziecie. Jak sobie na nie popatrzyłam, to zaczęłam żałować, że jednak nie kupiłam sobie żadnej sukienki do karmienia. Co prawda teraz nadrabiam ten czas nosząc sukienki do pracy i też jest fajnie.
W każdym razie jeśli nie macie pieniędzy na nowe ubrania, to nie ma tragedii. Karmię już 15 miesięcy i nie mam ani jednego ubrania zaprojektowanego do karmienia piersią. Kiedy poszłam z Panienką na ślub i wesele to założyłam szmizjerkę i top cienki pod spód. Dzięki temu po rozpięciu górnych guzików sukienki mogłam dyskretnie podciągnąć top i spokojnie nakarmić małą na sali weselnej. W końcu – potrzeba jest matką wynalazków. A potrzeba matki, sami pomyślcie :)