Usypiając dziś Panienkę pomyślałam z czułością o fotelu, na którym siedziałam. To niepozorny, stary mebel. Od ponad roku karmię na nim Panienkę, więc wiele widział i słyszał. Zalewany łzami i pokarmem, ugniatany gdy szukałam sobie wygodnej pozycji, przesuwany z miejsca na miejsce. Na początku stał koło drzwi i szafki. Ma bardzo brzydkie, stare obicie więc przykryłam go dużym, lekkim kocem. Przydaje się gdy marznę, mogę przykryć nogi lub ramiona. Mogę też okryć nim Panienkę. Na szafce stała szklanka z wodą, obok stos gazet, jakieś książki, telefon. Spędzałam na nim sporo czasu, dzień w dzień. Jak to z noworodkiem… Zimą przesunęłam go pod okno, bliżej kaloryfera. Tak już został. Miło grzało mnie w plecy, a jednocześnie zza okna czułam powiew świeżego powietrza. Ot, uroki starych, krzywych okiennic.

Na parapecie gazety, dużo gazet. I książki – zestaw ciągle zmieniany ( aktualnie „Duchowe położnictwo”, „Baltazar”, „Bobas Lubi Wybór” i „Womanly Art of Breastfeeding”). Usypianie przy piersi jest fajne, bo mogę sobie czytać. I robię to z przyjemnością. Kiedy w ciągu dnia mogę spokojnie zająć się lekturą? Tylko siedząc na fotelu, z Panienką wtuloną w pierś…
Fotel jest bardzo komfortowy, oparcia odpowiednio wysokie, łatwo układam się z Panienką. Jeśli zaśnie, ale nie daje się odłożyć, to jest mi wygodnie. Jedną ręką mogę sięgnąć na parapet, żeby wybrać sobie lekturę. Jeśli miałabym poradzić przyszłym rodzicom co powinni mieć w sypialni, to właśnie fotel. Miejsce, w którym młoda matka spędza na początku wiele czasu karmiąc maleństwo. Miejsce wygodne, z łatwym dostępem do przekąsek, napojów (na początku w czasie karmienia bardzo chce się pić i jeść) i lektur. Według mnie miłe, przytulne gniazdko tego rodzaju może bardzo pomóc w karmieniu piersią. Relaks, rozluźnienie, spokój – to wszystko, czego trzeba do udanego karmienia piersią. Tylko tyle i aż tyle…
Niebawem zacznę Panience czytać na dobranoc. Gdzie? Oczywiście w naszym fotelu.
Instytucja „fotela do karmienia” nie jest nowa, rzecz jasna. Już w wiktoriańskiej Anglii pojawiły się specjalne fotele przeznaczone właśnie do tego celu. Często dołączano do nich podnóżek – sprytne i sensowne. Do dziś można kupić specjalne krzesła i fotele do karmienia. Na przykład takie:

 

źródło
Mhm, jest dość brzydkie, ale ratuje je kieszeń na gazety.
źródło
Kolejny fotel to włoski wynalazek, MimmaMa. Fotel przeznaczony do użytku poza domem, w szpitalach i innych miejscach publicznych. Co ciekawe, jest to produkt medyczny.
W polskim internecie na hasło „krzesło do karmienia” pojawiają się przede wszystkim foteliki do karmienia dziecka, ale już nie piersią. Kto wie, może Franciszka Kornecka, która zaprojektowała cudne Rodzisko, zachwyci nas projektem fotela do karmienia?