Serio, kosmos. W sercu Warszawy.
Najpierw poszliśmy tam na randkę, Ojciec Dzieciom i ja. Wieczór piątkowy, spacer po mieście, śnieg prószył, my za rączki. Wieczór w modnym klubie, co to się niedawno otworzył – dzieci dziećmi, ale trzeba wiedzieć, co w trawie piszczy, nie? W barze wybór napojów bezalko (ok, przyznam się, skusiłam się na Zawiercie Czekoladowe), plus duży. A jak już się opiłam jak bąk piwem i Club Mate, to poszłam do toalety. A tam, na półeczce – nakładka na sedes, w kwiatki! O!
Potem, wychodząc, zerknęłam do salki koło szatni, a tam – coś jakby plac zabaw. Słabo?
Koleżanka z kosmicznej ekipy dała mi cynk, że w sobotę o 13 są zajęcia dla dzieci. Prowadzą miłe dziewczyny, Muchy Samochwały. Co prawda dotarłam z dziatwą na 14, ale konfrontacja wspomnień z piątkowego wieczoru z tym, co zobaczyłam w sobotnie popołudnie… To nie było to samo miejsce.
Dzieci w szale, sala zabaw typu sajgon. Radość, śmiechy, bieganie, piankowe rury i baloniki, maski z piórami i klocki. Starszak wpadł i przepadł, widywałam go potem sporadycznie przez te 4 godziny spędzone w lokalu.
Panienka młodsza chwilę spędziła w bawialni, ale potem przeniosłyśmy się na scenę, gdzie tydzień wcześniej grał Bauagan, a potem na miękko wyłożony parapet.
Na obiad były masowo zamawiane przez wszystkich fryty – płacisz dychacza i dostajesz talerz domowych frytek (90% ziemniaczane, 10% marchewkowe) z dipami. Starszak zjadł fryty klasyczne, oddał siostrze marchewkowe, oboje byli zadowoleni. Poza tym karta dla dzieci – rosołek, pomidorówka z ryżem, naleśniki czyli tzw pewniaki. Moje pozytywne zaskoczenie rosło.
Szczyt ekstazy nastąpił w toalecie dla niepełnosprawnych (dobrze czytacie, warszawski klub muzyczny z w pełni profesjonalną toaletą dla niepełnosprawnych), gdzie przewinęłam Panienkę na dużym i wygodnym amerykańskim przewijaku.

Kosmos Kosmos to mój absolutny hit. Kawał fajnej przestrzeni dla dzieci w ciągu dnia i dla ich rodziców wieczorem. W zasadzie mogłam odwieźć dzieciaki do babci i wrócić na imprezę.
Przewijak, menu dziecięce, warsztaty, a to wszystko w miejscu, gdzie można pić i bawić się do rana. Szacun dla organizatorów i pomysłodawców.