Serio, kosmos. W sercu Warszawy. Najpierw poszliśmy tam na randkę, Ojciec Dzieciom i ja. Wieczór piątkowy, spacer po mieście, śnieg prószył, my za rączki. Wieczór w modnym klubie, co to się niedawno otworzył – dzieci dziećmi, ale trzeba wiedzieć, co w trawie piszczy, nie? W barze wybór napojów bezalko (ok, przyznam się, skusiłam się na Zawiercie Czekoladowe), plus duży. A jak już się opiłam jak bąk piwem i Club Mate, to poszłam do toalety. A tam, na półeczce – nakładka na sedes, w kwiatki! O! Potem, wychodząc, zerknęłam do salki.. Read More