Aha, wzrok Państwa nie myli, mili Państwo. Wpadłam ja do Starb na kawę, uchetana po sesji jogi niemożliwie, nigdzie dalej bym nie dotarła, jestem początkującą joginką, a tam było najbliżej. Małolatkę wymotał z chusty Ojciec Dzieciom. Kawka, bułeczka cynamonowa na ciepło (poezja…), gadu gadu, sobotni relaksik. Syrenka zajmowała się tym, co lubi bardzo czyli pac pac pac rączką o wszystko. Pac o stolik, pac o mamę, pac o tatę, pac pac pac. No i stać się to, co stać się musiało, pac o nieostrożnie odstawiony.. Read More