12 najlepszych postów 2015 roku

Nowy Rok już trwa, nareszcie zaczęła się zima, wszystko działa jak trzeba. Zebrałam dla Was listę najpoczytniejszych postów minionego roku. Proporcje tematów jak zauważycie rozkładają się bardzo interesująco. Styczeń Odstawianie od piersi w nocy Jak to zrobić, kiedy to zrobić. Post na podstawie moich doświadczeń, przydatny! Luty Dlaczego się ukrywamy Rzeczywistość nie zmieni się sama. Musimy być częścią tej zmiany – również karmiąc piersią publicznie lub nie bojąc się mówienia.. Read More

Poradzisz sobie sam.

Zawsze pomogę, podam pomocną dłoń i szklankę wody. Ale od ryby lepsza jest wędka, a efektem mojej wieloletniej już taktyki bycia matką leniwą jest to, że w sobotę mogę o 7 rano powiedzieć „zróbcie sobie śniadanie, muszę jeszcze spać”. Działa! Są też sprawy, w których niechętnie moim dzieciom pomagam. Albo sobie radzą, albo nie. 

Książki o piłce nożnej

Wiecie, co to jest spalony? Ja wiem. W każdym razie jestem prawie pewna, że wiem. Odróżniam Ronaldo brazylijskiego od Ronaldo portugalskiego. Zaczynam kojarzyć drużyny, a nawet przyjaźnie i kosy w polskiej lidze. W przedpokoju potykam się o buty piłkarskie, odkurzam żwir przyniesiony z boiska (jest wszędzie!), orientuję się nawet w rozmiarach piłek. Wiecie, że one mają rozmiary?! Serio! Kiedy twoje dziecko zaczyna grać w piłkę, cieszysz się, że się rusza… Read More

List przedszkolaka

Mamo, cieszę się, że cię widzę. Ale poczekaj, dobrze się tu czuję, więc daj mi chwilę na pożegnanie. Tak, wiem, przyjdę tu jutro. Ale… nie bardzo jeszcze rozumiem, co to znaczy. Tato, jak dobrze cię widzieć! Potrzebowałem cię.

Ulubione książki dzieciństwa

W moim domu rodzinnym stał wielki regał z książkami. Taki robiony na wymiar, na całą ścianę. ustawiony tak, że gdy siedziałam przy stole w kuchni widziałam jego kawałek i jedząc zerkałam na półki. Z odległości odczytywałam tylko niektóre tytuły, a przykład wielkie, czarne litery na białym grzbiecie Biesów Dostojewskiego. 

Bo się przyzwyczai! ….i dobrze

Dorośli są dość niekonsekwentni. Nie robią różnych fajnych rzeczy typu przytulanie, noszenie, spanie razem z maluchami – bo boją się, że dzieci się przyzwyczają. Chociaż, powiedzmy sobie szczerze, czy ktoś słyszał o przypadku ucznia, który chce być noszony na rękach do snu? Różne rzeczy są dobre wtedy, kiedy są dobre. I potrzebne. A potem mijają. Jeśli chodzi o różne pożyteczne sprawy, to jakoś ten wątek przyzwyczajania się umyka. 

Jeżeli nie Kuba, moje nazwisko panu nic nie powie.

Kiedyś trafiłam w sieci na mem, chyba z serii Typowy Seba, z tekstem „Poczekaj, jak Gruby ma na imię?”. Długo się śmiałam, a potem zaczęłam zastanawiać. Jedno pokolenie, a zmieniło się tak wiele! Często dzwonią wam domofonem dzieciaki, żeby wyciągnąć wasze dziecko na podwórko? A kiedy ostatni raz kolega dziecka dzwonił na wasz stacjonarny z pytaniem o lekcje? No właśnie.

Muzeum Chopina. Z dziećmi.

Lubię zabierać dzieci do muzeów. To zajęcie przyjemne i rozwijające. To czas spędzony razem, oglądanie i czytanie, uczenie się, a potem sporo tematów do rozmów przy lodach lub ciastku. W słotne dni muzeum jest przy okazji ciekawą propozycją na wyjście z domu. A nie da się ukryć, że klimatyzowane wnętrza nowszych placówek są kuszące również w szczególnie upalne dni. W takie właśnie skwarne popołudnie wylądowałam z dzieciakami w Muzeum Chopina.

Piekło, niebo. Komiks o dojrzewaniu

W naszym domu jest sporo komiksów. Od wiekowego Tintina, przez „Tytusy”, po wyświechtane Kaczory Donaldy. Mamy też „Rany wylotowe” Rutu Modan i kilka innych nowości. Starszak bardzo polubił przyrodnicze komiksy Tomasza Samojlika. A ja lubię czasem sięgnąć nie po literaturę, a po komiksy właśnie. Chociaż słabo się na nich znam i nie przeczytałam ich w życiu tyle, co Ojciec Dzieciom. I trudno mi będzie wyjaśnić, co tak bardzo zachwyciło mnie w.. Read More