Wywoływanie porodu po ludzku – opowieść

To historia porodowa Kasi. Wszyscy długo czekali na ten dzień – Helenka urodziła się w 42 tygodniu ciąży. Szczęśliwie pomimo wywoływania poród był spokojny, naturalny, bez zbędnych interwencji. To piękna opowieść, cieszcie się nią. Poród wywoływany nie zawsze musi kończyć się znieczuleniem. Wiele zależy od tego, jakie nastawienie ma rodząca i w jakim jest otoczeniu. Jestem przekonana, że Kasi pomogła obecność męża, życzliwe położne i doświadczona doula.

Oczekiwania zweryfikowane przez rzeczywistość. Opowieść porodowa.

To opowieść o porodzie indukowanym. Kiedy przeczytałam ją po raz pierwszy, miałam w głowie dwie myśli. Dlaczego lekarze nie przeprowadzili amnioskopii i dlaczego nie oceniali stanu łożyska, jego zwapnień? Amnioskopia to proste badanie polegające na ocenie, z pomocą specjalnego wziernika, ilości i koloru wód płodowych. A na USG można ocenić stopień dojrzałości łożyska… Zapraszam Was do lektury.  Od momentu, gdy dowiedziałam się, że spodziewam się dziecka, miałam w głowie swoją.. Read More

Kiedy kobieta krzyczy przy porodzie

Niedawno Gazeta Wyborcza wydrukowała wywiad z polskim ginekologiem pracującym przez wiele lat w Niemczech. To bardzo interesująca rozmowa pokazująca różnice między polską a niemiecką służbą zdrowia, a dr Andrzej Morawski ma świetne podejście do swojego zawodu. Jednak kilka spraw o których mówi wymaga, moim zdaniem, uwagi. KLIK

Tatuaże. Czy to boli?

Mój pierwszy tatuaż zrobiłam pięć lat temu. Jest mały, niepozorny i bardzo dla mnie ważny. Drugi zrobiłam po zakończeniu karmienia piersią, jako pamiątkę tego wspaniałego czasu. Trzeci – chociaż o tym wzorze myślałam od lat – zrobiłam w tym roku. Wszystkie są mi bliskie, wszystkie mnie cieszą i za każdym razem bolało. Czasem mniej, czasem bardziej. Maud Wagner, pierwsza znana tatuatorka, USA, 1907 źródło Tatuaż jako sztuka ozdabiania ciała obecny.. Read More

Poród w wodzie

Nie planowałam porodu w wodzie, ale kiedy położna zaproponowała mi wejście do wanny nie zastanawiałam się nawet przez chwilę. A kiedy zbliżała się II faza i padło pytanie, czy chciałabym urodzić do wody, bez wahania powiedziałam, że tak. Nie wyobrażałam już sobie wyjścia z wanny, było mi tak dobrze.

Na początku była matka. Opowieść o porodzie w szpitalu.

To pierwsza z opowieści porodowych jakie pojawią się na blogu. Chciałabym, aby w zalewie dramatycznych, smutnych historii porodowych pojawiły się historie o dobrych, wzmacniajacych porodach. Wiemy wszyscy, że kiedy coś dzieje się źle – ludzie głośno o tym mówią. Kiedy dzieje się dobrze – milczą. Łatwiej piszemy skargi niż pochwały. Może jestem freakiem, ale za każdym razem, kiedy spotkam się z miłym zachowaniem kierowcy autobusu czy motorniczego tramwaju, notuję numer.. Read More