Wspólne kolędowanie

koledy śpiewnik

Za chwilę święta. Na klatce schodowej pachnie kapustą, grzybami i przyprawą korzenną. Ja, z różnych powodów, w tym roku nie przygotowuję niczego. Poza śpiewnikiem. Czuję, że to mój obowiązek. Jeśli chodzi o śpiewanie kolęd – jestem bezwzględna. Musi być.

Nasza melodia

kołysanka

Kiedy byłam mała, Mama często przed snem mówiła mi wierszyk „Idzie niebo ciemną nocą…”. Uwielbiałam ten tekst. Kojarzył mi się z ciepłym łóżkiem, poczuciem bezpieczeństwa, spokojnym zasypianiem i Mamą. Znam go na pamięć i kiedy sama zostałam mamą – przekazałam moim dzieciom. Panienka lubi, ale nie tak bardzo jak ja w jej wieku. Mamy coś innego, coś bardzo naszego. I śpiewamy sobie to we dwie.

Muzeum Chopina. Z dziećmi.

Lubię zabierać dzieci do muzeów. To zajęcie przyjemne i rozwijające. To czas spędzony razem, oglądanie i czytanie, uczenie się, a potem sporo tematów do rozmów przy lodach lub ciastku. W słotne dni muzeum jest przy okazji ciekawą propozycją na wyjście z domu. A nie da się ukryć, że klimatyzowane wnętrza nowszych placówek są kuszące również w szczególnie upalne dni. W takie właśnie skwarne popołudnie wylądowałam z dzieciakami w Muzeum Chopina.

Popek, policja i szkolna dyskoteka

Gang Albanii to jedno z tych zjawisk, których mam nadzieję nigdy nie usłyszeć – podobnie jak nigdy nie widziałam teledysku Gangnam style i cieszę się, że nie nabiłam nikomu statystyk na yt. Udało mi się dziś przeczytać tekst o szkolnej dyskotece na Podlasiu i nie odsłuchać piosenki, która doprowadziła dyrekcję na skraj szaleństwa. Ale i tak się załamałam.  

Co zamiast smartfona

Pierwszy telefon komórkowy dostałam wyjeżdżając na jakiś wakacyjny obóz. Został mi wypożyczony na dwa tygodnie, do zwrotu. Nie minęło 20 lat, a dzieci dostają smartfony na pierwszą komunię. Ja dostałam „Pana Tadeusza”, globus i rolki. Dziś minęła mnie wycieczka szkolna uzbrojona w telefony komórkowe i kijki do selfie.