4 tygodnie

Czas intensywny jak smak espresso z ekspresu który dostaliśmy w prezencie ślubnym. Czas wypełniony po brzegi. W chwilach spokoju – myśli. Zmiany, zmiany. Dziewczynka nie zaciska już tak piąstek. Otwiera oczy ciekawie. Nadal nie lubi kąpieli, nadal uwielbia być przytulana. Staram się nie czekać na dni, kiedy będzie już większa. Staram się nie czekać na wieczór, kiedy będę mogła wyjść swobodnie. Na weekend, który spędzimy tylko-we-dwoje. Uczę się cieszenia chwilą… Read More

3 tygodnie i 1 dzień

Musiałam pojechać do miasta. Do wielkiego miasta. Z Dziewczynką. Opcje transportowe: – autobus PKS (i przesiadki ze dwie) – autobus ZTM (potem przesiadka do drugiego, a potem metro) – pociąg KM Do autobusu PKS wsiadłabym z wózkiem, ale rozkład jazdy nie przewiduje ani jednego przejazdu w czasie, kiedy jest mi to potrzebne. Dalej. Autobus ZTM w linii podmiejskiej jest małym busikiem, do którego z wózkiem się nie wejdzie. Żadnym. Odpada.. Read More

2 tygodnie i 3 dni

Dziewczynka przypomniała mi jedną, ważną rzecz. To nieprawda, że nie ma ludzi niezastąpionych. Matka jest niezastąpiona. Dla niej – moja pierś, ciepła i miękka, stanowi centrum wszechświata. Daje pokarm, daje spokój, daje ukojenie. Suszy łzy i usypia. Moje ramiona będą dla niej już zawsze najbezpieczniejszym miejscem na ziemi. To w nich schronił się kilka dni temu sześcioletni Brat, gdy w nocy obudził go zły sen. Złe smoki uciekły, gdy wtulił.. Read More

Tydzień

Tydzień po wielkiej zmianie. Patrzymy na małą i śmiejemy się, że imię Zosia wyjątkowo do niej nie pasuje. Zosią miała być nasza córka gdy jeszcze nie myśleliśmy o dziecku. „Zosia” to było takie hasło. A teraz ta czarna czupryna, uważne spojrzenie i śniada karnacja (nie maminy alabaster skóry…) przywołują na myśl dzikie, wschodnie kobiety. Długi warkocz jej zaplotę i wypuszczę w świat, kiedyś…A teraz leży spokojna, śpi cichutko i odpoczywa.. Read More

24.03 – narodziny

A więc stało się. Wszyscy radzili mi, żebym wypróbowała metodę spacery, schody, surowy ananas, seks. Zamiast tego, spędzając noc u Mamy, usiadłam wieczorem na kanapie z tabliczką białej czekolady i gazetą. Zasnęłam o północy, a o 2:30 obudziłam się nagle, z dziwnym uczuciem w sobie. W momencie, gdy otworzyłam oczy odeszły mi wody. Już?! Szybka gonitwa myśli, co robić? Zawołałam Mamę, żeby podała mi jakiś ręcznik i usiadłam na łóżku… Read More

38w5d

I nadal cisza :) Córcia fiknęła, jednak niestety z porodu w domu nici – nie spełniamy wszystkich warunków. Echh. Czasami myślę, że za kilka lat postaramy się o kolejne dziecię, by zobaczyć jak to jest rodzić we własnej sypialni :) Tymczasem postanowiliśmy podpisać z naszą położną umowę i będziemy rodzić z nią w szpitalu. Tak na osłodę… Nadal uważam, że poród w domu to doskonałe, bezpieczne rozwiązanie i jeśli tylko.. Read More

38w2d

Jeszcze nic? Ranyy.. Od kilku dni skurcze, spokój, skurcze, spokój. A tam gdzie spokój – niepokój, znużenie, zmęczenie, juuż bym chciała. Jestem drugi raz w ciąży, ale pierwszy raz przekroczyłam barierę pełnych 38 tygodni. Nudaa. z okołoporodowych tekstów Ojca dzieciom: „jeszcze się nie zaczęło. chodziłem na szkołę rodzenia, znam się na tym” „poznaję, że masz skurcz po tym, że przestajesz mówić”

36w6d

Pierwsze dziecko urodziłam w 37w5d. Z zaskoczenia. Myślałam, że wieczorny ból brzucha to efekt przejedzenia się tortem urodzinowym bratanka. Piłam sobie miętkę i luzowałam się. Potem około 23 pomyślałam, że właściwie to muszę odkurzyć. Potem postanowiłam zjeść kaszkę malinową dla niemowląt (o dzięki wam, sklepy nocne!). A potem poszłam spać, na trzy godziny. O 3 nad ranem wyskoczyłam z łóżka ze zwinnością o jaką nikt by mnie nie podejrzewał, z.. Read More

36w2d

Ubranka posegregowane i umieszczone w szafce. Dotarłam do momentu w którym już mi wszystko jedno. A raczej – już się tak nie przejmuję. Łóżeczko nie złożone? Złoży się, najwyżej mała pośpi z nami, tylko na tym zyskamy. Pieluchy nie kupione? Kupi się… Jedyne i najważniejsze dla mnie to urodzić ją całą i zdrową, reszta jakoś przestała mnie obchodzić. Pomimo ćwiczeń, masażu brzucha i rozmów – główka nadal w górze. Rozmawiałam.. Read More

35w1d

Robi się nerwowo. Ćwiczę, ćwiczę i ćwiczę. A Wiertarka się wierci. I nie wiem, czy cokolwiek z tego wynika. Nie umiem ocenić, czy to, co mnie uwiera w żebra to jej główka, czy może pupa. Jeśli się nie obróci, to żegnaj porodzie w domu. Namawiam ją, masuję brzuch, masakruję swój kręgosłup i nic. Nie wiem. Boję się. W czwartek kontrolne USG. nie chcę rodzić z maszyną, która robi ‚ping’ chcę.. Read More