Nie wiedziałam, jak pisać. O czym. Jak ubrać w słowa uczucia, których nawet nie umiem nazwać. Które definiuję na nowo. Tęsknota. Niepokój. Lęk przed jutrem. Zmęczenie. Bunt. A jednocześnie wdzięczność do losu za to, że nie jest bardzo źle. Czułość, gdy wyrabiam ciasto na kolejny wypiek dla rodziny. Radość i zalew endorfin po nocnym joggingu. Szansa? Szukam jakiegoś sensu w tym, co się dzieje. Szukam sposobu na ten czas. Ale.. Read More