Sprawy kobiece, między nami dziewczynami, mama i córka… Oswajamy się z tematem dojrzewania. Ja się oswajam. Panienka przychodzi do mnie z pytaniami, gadamy sobie, jest okej. Ale tu jest dość łatwo. Odnoszę się do swojego doświadczenia, opowiadam o sobie, ale i po prostu pamiętam jak to było, kiedy miałam te 9 lat. Kompletnie za to nie wiem, jak to jest być chłopcem w okresie dojrzewania. I to mi nie pomaga.

Kiedy twój syn zaczyna się zmieniać, a ty wciąż chcesz go brać na kolana

To nie dzieje się nagle. Więc tak naprawdę nie zauważasz tych zmian. I któregoś dnia nagle dociera do ciebie, że twój mały syneczek nie jest już tym dzieciaczkiem, który siadał ci na kolanach albo łapał za rękę na spacerze. Jego rączka jest całkiem sporą dłonią. Skarpetki podkrada ojcu, rozmiar zbliżony. Zmienia się głos, zapach koszulki pod koniec dnia, apetyt. Przy córce jest łatwiej, bo przecież pamiętasz jak to było. Ale okres dojrzewania u chłopców zawsze był przecież nieco enigmatyczny. Chociażby dlatego, że w szkole bardzo pilnowano, żeby pogadanki o dojrzewaniu odbywały się w osobnych grupach. Dziewczynki o podpaskach i cyklu, a chłopcy? Nie wiadomo. No i teraz patrzysz na swojego syneczka, który znowu wyrósł ze spodni i trochę się gubisz. Rozmawiać? Jak rozmawiać? O czym rozmawiać? Co już wie? Co powinien wiedzieć? Za wcześnie? A może już za późno?

Poczytaj sobie, mamo

Podjęliśmy wspólną decyzję, że mój syn nie chodzi na szkolne lekcje WDŻ. Jest jeden zatwierdzony podręcznik, nie bardzo dobry, nie wiadomo, jakie przygotowanie ma nauczycielka. Wolałabym, żeby moje dziecko nie słuchało o kobiecie glebie i mężczyźnie siewcy. Zdaję sobie sprawę z tego, że to nie jest dobre rozwiązanie. W szkole powinny być porządne lekcje, porządne wychowanie seksualne. Nie każdy rodzic umie rozmawiać o dojrzewaniu i seksie, nie w każdym domu jest na to przestrzeń. Ale w tej sytuacji odpuściłam. Staram się zająć tematem w domu. Czy mi to wychodzi? Powoli. Nie robię wykładów, nie urządzam pogadanek. Raczej kupuję książki, które najpierw sama czytam, a potem daję synowi. I to czytanie jest dla mnie o tyle pożyteczne, że poznaję tę chłopięcą perspektywę lub przypominam sobie swoją nastoletnią. A potem zadaję pytania.

Ciało-śmiało. Przewodnik po dojrzewaniu. Dla chłopców.

Książkę „Ciało-śmiało” w wersji dla dziewczyn miałam już na swojej liście i Panienka powoli do niej zagląda, chociaż widzę, że jeszcze pół roku, może rok poczeka z lekturą. Teraz pojawiła się wersja dla chłopców. Z fajnymi, nowoczesnymi ilustracjami i całkiem sporą ilością tekstu. Dałam ją Starszakowi do czytania z prośbą o recenzję. Po kilku dniach wrócił do mnie z opinią o „Ciało-śmiało. Przewodnik po dojrzewaniu. Dla chłopców”.

Recenzja była zwięzła, ja wszystkie komunikaty mojego Syna.

  • to książka dla chłopców w wieku 9/10 do 13 lat.
  • jest napisana ciekawym, przystępnym językiem, ale autor czasem zbyt sili się na bycie „fajnym”
  • w tekście jest bardzo dużo różnych informacji

Wady? Nie wskazywał, ale zwrócił uwagę, że autor książki nie porusza kwestii związków homoseksualnych. To był moment, kiedy moje serce matki zadrżało ze wzruszenia (co za czujność i świadomość!), ale potem zajrzałam do książki i stwierdziłam, że w tekście jest mowa o uczuciu do osoby. Tekst jest tak napisany, że ani razu nie określona jest płeć obiektu uczucia. Dla mojego Syna to było niewystarczające, twierdzi, że dla 9-letniego chłopca to będzie oczywiste, że chodzi o dziewczynę, dlatego warto wyraźnie mówić o różnych sytuacjach. Nie wiem, jak jest, ale rozmowa, którą potem odbyliśmy była bardzo fajna i ciekawa.

I o to własnie chodzi. To jest książka do takiego wspólnego czytania. Dziecko czerpie z niej wiedzę, a rodzic poznaje perspektywę. Można wymieniać się opiniami, a przy okazji mogą z tego wyniknąć głębsze, poważniejsze rozmowy.

…na zakończenie

Piszę ten tekst z perspektywy kobiety, matki. Piszę o moich rozmowach z synem. Mam to szczęście, że u boku mam męża, którego czasem mogę po prostu zapytać o jego doświadczenia. I on ma swoją relację z synem, mają swoje rozmowy, swoje tematy. Są jednak kobiety samodzielnie wychowujące chłopców, które muszą same przejść przez te rozmowy, poradzić sobie z tymi tematami. To może być naprawdę trudne, dlatego warto sięgać po książki. I ta, przyjemnie napisana, przyjemnie zilustrowana – chociaż teoretycznie przeznaczona dla dzieciaków, może być bardzo pomocnym narzędziem w rękach osoby dorosłej.

Dziękuję Ci za lekturę!

Ola

Zainteresował Cię ten tekst?

Przeczytaj inne z kategorii RODZICIELSTWO

Obserwuj mnie na Facebooku

Obserwuj mnie na Instagramie