Czy tego chcemy, czy nie, dzieci pracujących rodziców spędzają dużą część dnia w szkole i na świetlicy. Rodzice są od 9 do 17 w pracy, dodając przejazdy… to dużo. Tak, to trudne i smutne, ale nie bardzo do przeskoczenia. Znaleźliśmy sposób na to, by w ciągu dnia przypomnieć dzieciom o tym, że jesteśmy, że kochamy i wspieramy. Każdego dnia szkoły, od września do czerwca, bez wyjątków. Zapewnić witaminę M.

Tak powstały liściki do śniadaniówek.

Liścik autorstwa Ojca Dzieciom

Mama jest z tobą

Przeczytałam kiedyś o mamie, która odstawiając rano dziecko do żłobka jeszcze w szatni karmiła je piersią. Mówiła, że teraz przez cały dzień, gdy będzie w żłobku, to w brzuszku będzie mieć mleczko mamy. To był ich sposób na oswojenie tej rozłąki, na wsparcie malucha w radzeniu sobie z tym, że spędza dzień bez mamy. Myślałam o tym i zastanawiałam się, jak przełożyć to na potrzeby starszych dzieci. W ten sposób wpadłam na pomysł wkładania do śniadaniówek specjalnych liścików.

Liścik autorstwa Ojca Dzieciom

Liściki do śniadaniówek

Zaczęłam od bardzo prostych. Kupiłam bloczek kwadratowych karteczek do notowania i pisałam na nich „Miłego dnia kochanie!”, „Wesołego piątku”, czasem coś rysowałam. Dość szybko do produkcji liścików włączył się Ojciec Dzieciom i zaczął tworzyć świetnie narysowane, dowcipne liściki. Za każdym razem dla Panienki i Starszaka tworzony jest inny. Czasem to pozdrowienia, czasem krzyżówka z hasłem typu „Siemanko”, a czasem komentarz do jakiegoś aktualnego wydarzenia które dzieci znają. Ojciec Dzieciom dostosowuje treści do dzieci, więc listy do Panienki są inne niż do Starszaka. Tu mamy 8 letnią dziewczynkę, a tu 14 letniego młodzieńca…

Liściki autorstwa Ojca Dzieciom

Liściki są już kolejny rok obowiązkowym składnikiem śniadaniówek. Dzieciaki zawsze dostają kanapkę, jakieś warzywo lub owoc i coś, co pełni funkcję łakocia. Chcemy, żeby były zdrowe i przyzwoicie zbilansowane. A liściki to dodatek witaminy M. Nie zliczę ile razy przypominaliśmy sobie o nich o 23:55. Bywało, że pisałam na szybko liściki rano i ukradkiem dorzucałam do pudełek z kanapkami bo wieczorem tyle się działo, że o nich zapomnieliśmy. I dosłownie RAZ Starszak nie dostał liściku – gdy sobie o tym przypomniałam w ciągu dnia, szybko go przygotowałam i… zrobiłam zdjęcie i wysłałam MMSem. Chociaż tyle!

Liścik autorstwa Ojca Dzieciom

Witamina M

Panienka często komentuje treść listu z danego dnia, Starszak jest raczej milczący. Ale wierzymy w to, że gdy otwierają śniadaniówki, by zjeść swoje kanapki i jabłka to widok złożonej karteczki jest już dla nich czymś fajnym, wspierającym w ciągu dnia szkoły, który potrafi być ciężki. Czasem są to moje, skromne liściki, bez rysunków wykraczających poza jakieś bardzo proste formy. Często to prace Ojca Dzieciom, dopracowane i przemyślane, dowcipne. Za każdym razem jest to dawka witaminy M, naszej rodzicielskiej miłości.

Liściki autorstwa Ojca Dzieciom

I jeśli przygotowujesz dziecku drugie śniadanie do szkoły, to bardzo polecam tę formę komunikacji. Przyjemna dla obu stron, jak przytulanie się (albo wesoły kuksaniec!) – na odległość. Ja nawet nie próbuję tworzyć takich liścików jak Ojciec Dzieciom – bo tu wartością jest przecież szczerość przekazu. I to działa.

Dziękuję za lekturę ♥

Aleksandra

Zainteresował Cię ten tekst?

Przeczytaj inne z kategorii RODZICIELSTWO

Odwiedź mnie na Facebooku

Obserwuj mnie na Instagramie