Ściągnięte łopatki, wciągnięty brzuch – to tradycyjny przepis na dobrą postawę. Sama pamiętam moment, gdzieś koło 4 czy 5 klasy podstawówki, gdy zaczęłam wciągać brzuch. Byłam dumna z siebie, gdy weszło mi to w nawyk. Uważałam, że świetnie wzmacniam mięśnie brzucha, moja sylwetka prezentuje się lepiej i nie ma powodu, żeby nie wciągać brzucha.

Żałuję, że nikt 12-letniej mnie nie powiedział, że wciąganie brzucha to błąd. A ja szybko zapomniałam, jak wygląda mój naturalny, rozluźniony brzuch. Pamiętam uczucie ulgi, które przyszło wraz z ciążą: nie musiałam wciągać brzucha. Jego kształt był uzasadniony.

Wciąganie brzucha i kanony

W sklepach internetowych czytam w opisach sukienek z marszczeniami, że maskują brzuszek. Jak niedoskonałość, którą trzeba ukrywać. Wadę. Ponieważ pożądany efekt, to efekt płaskiego brzucha. I to nie jest świeża sprawa: gorsety kształtujące linię sylwetki pojawiły się już w Średniowieczu. A chociaż kanon urody się zmieniał, to płaski brzuch od dawna uznawany jest za cel. Pamiętam, jaką rewolucją było pojawienie się księżnej Kate na schodach szpitala, z noworodkiem na ręku. Więcej oczu zwróconych było na jej okrągły, poporodowy brzuszek niż na następcę tronu.

Zdrowie w brzuchu

Nie da się uprawiać seksu z wciągniętym, napiętym brzuchem. Swoboda, spontaniczność i orgazm nie idą w parze z kontrolą tego, jak wyglądamy. Tak samo jak nadmierna kontrola nie pomaga przy rodzeniu. Potrzebujemy tego rozluźnienia. A przy zakochaniu? Mówimy o motylach w brzuchu. Brzuch jest też seksualny, reaguje na dotyk, a orientalny taniec brzucha kojarzy się bardzo zmysłowo.
Kogo nigdy z nerwów nie bolał brzuch? Prawie wszyscy to znamy. Zgodnie z tradycyjną medycyną chińską, narządy brzucha zajmują się nie tylko przetwarzaniem pokarmu, ale i emocji. I trudno to kwestionować. Stres skutkuje często problemami gastrycznymi, można mieć z nerwów biegunkę albo mdłości. Nie bez kozery mówi się, że jelita to nasz drugi mózg.

Kobiecy brzuch, o czym często nie myślimy, musi pomieścić nie tylko narządy związane z trawieniem, ale też macicę, jajowody i jajniki.

Jak wygląda prawdziwy brzuch kobiety?

Kobiecy brzuch się zmienia. Potrafi być zupełnie inny rano i wieczorem. Reaguje na dietę i na zmiany hormonalne, gdy zatrzymuje się woda w organizmie potrafi się zaokrąglić. Zmienia się w czasie cyklu menstruacyjnego. Do tego dochodzi różny wygląd skóry, rozstępy, blizny po cesarskim cięciu. Nie ma dwóch identycznych brzuchów ponieważ nie ma dwóch identycznych kobiet. Na każdym zapisuje się historia naszego życia. Naszych ciąż i porodów, zmian wagi, uprawianych sportów.
Ale wciąż je wciągamy i napinamy. Specjalistki i specjaliści od kobiecego zdrowia coraz częściej i głośniej przypominają, że wciąganie brzucha szkodzi. Gdy mamy wciągnięty brzuch nasz oddech jest płytszy i słabiej się dotleniamy. Wciągając brzuch możemy zaszkodzić jelitom i utrudnić im trawienie. Oraz, co warto pamiętać, nadmierne wciąganie i napinanie brzucha może doprowadzić do osłabienie mięśni dna miednicy, a co za tym idzie – nietrzymania moczu. Warto?

Kobiecy brzuch może być płaski i twardy. Ale może być też zaokrąglony, miękki, szeroki. Chcę powiedzieć bardzo dobitnie: nie ma złego brzucha. Jasne, otyłość brzuszna jest podstępna. Ale kobiecy brzuch ma prawo wyglądać bardzo różnie. Taka jest natura.

To, co tu zobaczycie, to brzuchy różnych kobiet. Kobiet, które nigdy nie były w ciąży i tych, które mają za sobą kilka porodów i poronień. Kobiet o różnych sylwetkach, w różnym wieku. I te brzuchy się różnią. Są naturalne, rozluźnione, swobodne. Są wspaniałe.

Oto, co napisało do mnie, przesyłając zdjęcia, kilka kobiet.

W ciągu ostatnich 10 lat było różnie z moją samoakceptacją ale w końcu nauczyłam się kochać moje ciało i być mu wdzięczna za siłę i wytrwałość.

(…) brzuch. Ten, który cztery razy nosił dziecko. Raz je stracił. Trzy razy dał się za nie pokroić. Brzuch który żyje własnym życiem. (…) Czy ja go lubię? Chyba nie. Bo nie ważne ile razy bym sobie nie mówiła ze jest ok, taki jaki jest- od słów moja głowa w to nie uwierzy. Ludzie którzy na mnie patrzą nie przestaną na niego zwracać uwagi. Nie nie lubię mojego brzucha.

Jeszcze do niedawna, kilka tygodni po porodzie zdarzało mi się głaskać po brzuchu z ciążowego przyzwyczajenia. Za każdym razem cofałam rękę i czułam się niestosownie, tak jakby czułość wobec mojego ciała była stosowna tylko wtedy kiedy rośnie w nim ktoś inny. Chciałabym, tak bardzo bardzo bym chciała, żeby moje córki miały już zupełnie inny stosunek do swoich ciał.

Czy akceptuję swój własny brzuch?

Nie ma chyba części ciała, którą poddawałabym częściej krytycznej ocenie. Doceniłam, zaakceptowałam i polubiłam swoje piersi. Zaczęłam nosić krótsze sukienki, mam nie najgorszy stosunek do własnych nóg. Zawsze patrzyłam z czułością na rozstępy na brzuchu, traktując je jako ślady po czasie, gdy moje ciało wykonywało ciężką i wspaniałą pracę. Ale kształt brzucha? Nie tak dawno starsza pani w tramwaju chciała mi ustąpić. Staram się oduczyć wciągania brzucha, ale to, po tylu latach, trudne. To już moja druga natura. Ale pracuję nad tym. I wiem, że obserwuje mnie moja córka. Robię to dla niej.

Dziękuję za lekturę.

Jeśli chcesz, żeby w tej galerii znalazło się zdjęcie Twojego brzucha, napisz do mnie na kontakt@koralowamama.pl

Pozdrawiam ciepło,

Ola

Zainteresował Cię ten tekst?

Będzie mi miło, jeśli go skomentujesz i udostępnisz.

Przeczytaj inne z kategorii KOBIETA

Odwiedź mnie na Facebooku

Obserwuj mnie na Instagramie