Halloween już za nami, ale na dobre kino czas jest zawsze. A jesienne i zimowe wieczory szczególnie sprzyjają temu, by usiąść rodzinnie pod jednym kocem i zajadając się domowym popcornem obejrzeć film. Wybrałam dla Was 3 naprawdę świetne, chociaż trochę straszne, filmy do rodzinnego oglądania. Tak zwane familijne horrory. Uwaga: to propozycje raczej dla dzieci starszych niż 9 lat. Ale to też musicie ocenić sami, bo Wy najlepiej znacie swoje dzieci. Każdy z nich obejrzała Panienka (obecnie 8,5) ale nie w każdym momencie czuła się komfortowo. Więc tu musicie wyczuć sami. No dobra, do sedna!

ParaNorman

reż. Sam Fell, Chris Butler, 2012

Kogo my tu mamy? 11-letni Norman, który ma niezwykły dar: widzi zmarłych. Ba, on z nimi rozmawia! Lubi na przykład oglądać telewizję razem z ukochaną, nieżyjącą babcią. Pewnego razu dowiaduje się, że jego miasteczku grozi niebezpieczeństwo: ma spełnić się straszna klątwa. Poznajemy historię małej dziewczynki, ofiary polowania na czarownice sprzed wieków. Norman musi powstrzymać ją przed zemstą na mieszkańcach miasteczka… Scena, w której rozwścieczony tłum chce zaatakować Normana jest poruszająca dla dorosłych widzów – pokazuje jak działa tłum, jak irracjonalnie zachowują się ludzie, jak łatwo można nimi pokierować. To świetna lekcja! „ParaNorman” to opowieść o walce z uprzedzeniami ubrana w formę dopracowanej animacji poklatkowej.

Tak, momentami bywa strrrasznie, mrocznie i napięcie sięga zenitu. Ale jest też dowcipnie, a film był nominowany do Oscara.

Koralina i tajemnicze drzwi

reż. Henry Selick, 2009

Koralina ma 11 lat i właśnie przeprowadziła się z rodzicami do nowego domu. Rodzice niespecjalnie mają dla niej czas, a gdy marudzi tacie, że się nuuudzi, ten zaleca jej, by policzyła drzwi w domu… W ten sposób Koralina trafia do innego świata, w którym jej rodzice mają dla niej czas, a wszystko jest kolorowe i jak ze snu. Do czasu… Kiedy okazuje się, że nie jest tak łatwo odejść od zaczarowanych rodziców i wrócić do prawdziwych, Koralina staje przed prawdziwym wyzwaniem. Film jest trochę z gatunku „uważaj o czym marzysz”… Tu również mamy do czynienia z fantastyczną animacją, a niektóre sceny (taniec w cyrku!) to majstersztyk. Film dostał dziecięcą BAFTA i był nominowany do Oscara. Panienka zaglądając mi teraz przez ramię powiedziała „o, chcę znowu obejrzeć Koralinę!”. Podobało się, chociaż było trochę powodów do chowania się pod kocem.

Frankenweenie

reż. Tim Burton, 2012

Nazwisko Timu Burtona jest jak znak jakości. „Frankenweenie” to wzruszająca parodia (ale to dziwnie brzmi) historii Frankensteina. Mamy tu chłopca, który nazywa się Victor Frankenstein (tak jest, dokładnie jak bohater powieści Mary Shelley) i jest małym geniuszem. Gdy traci ukochanego psa nie jest w stanie się z tym pogodzić i przeprowadza eksperyment… Film jest pełen cytatów z klasyki kina, co docenią dorośli widzowie. Jest też wzruszający i dowcipny, ale też, prawda, mroczny i można się przestraszyć. Animacja jest czarno-biała, więc może być z tego powodu wymagająca dla dzieci, przyzwyczajonych do disneyowskiej estetyki.

Czy te filmy są dla dzieci?

Mam taką refleksję, że raczej tylko przy takich filmach, nawet jeśli są wyraźnie oznaczone, że dla dzieci 7 lub 10+, trzy razy zastanawiamy się, czy je pokażemy dzieciom. Boimy się, że dzieci się przestraszą, będą miały złe sny. To jest jasne i nie ma się czemu dziwić, tak wygląda troska. Ale czy każdy film oglądamy z dzieckiem, pilnując, by miało kontakt tylko z odpowiednimi treściami? Czy wulgarny dowcip rodem z filmów typu Shrek jest powodem refleksji „czy to odpowiednie dla dzieci?”. Dzieciaki mają kontakt z filmami pełnymi przemocy, ale też utrwalającymi pewne standardy dotyczące wyglądu (np wąskie talie i ogromne oczy księżniczek Disneya, koniecznie szerokie barki bohaterów) czy zachowania.

Filmy dla dzieci z gatunku horrów familijnych to często bardzo dopracowane animacje, niosące mądre przesłanie albo po prostu rozrywkę na dobrym poziomie. A bonusem jest to, że ogląda się je wspólnie. A to jest w tym wszystkim najcenniejsze.