Wychowanie seksualne jest teraz gorącym tematem, a wszystko za sprawą obywatelskiego projektu nowelizacji Kodeksu karnego „Stop Pedofilii”. Co w nim czytamy? Proponowana jest kara do 3 lat więzienia dla osoby, która:

„propaguje lub pochwala podejmowanie przez małoletniego obcowania płciowego lub innej czynności seksualnej, działając w związku z zajmowaniem stanowiska, wykonywaniem zawodu lub działalności związanych z wychowaniem, edukacją, leczeniem małoletnich lub opieką nad nimi albo działając na terenie szkoły lub innego zakładu lub placówki oświatowo-wychowawczej lub opiekuńczej.”

Doprecyzuję: osoba małoletnia to osoba poniżej 18 roku życia. Według polskiego prawa zabronione jest współżycie z osobą poniżej 15 roku życia. Czyli plan jest taki: można robić, nie będzie można o tym rozmawiać.

W uzasadnieniu przygotowanym przez inicjatywę „Stop Pedofilii” można przeczytać, czemu ta zmiana ma służyć: ochronie dzieci, przed edukacją seksualną zgodną ze standardem WHO. Cały projekt i uzasadnienie znajdziecie tu KLIK. Co ma do tego książka?

„Nowe wychowanie seksualne”

I to jest moment, kiedy mogę przejść do sedna, a więc moich refleksji po lekturze książki Agnieszki Stein. „Nowe wychowanie seksualne” to książka skierowana do rodziców. Wiek dzieci nie ma tu wielkiego znaczenia, ponieważ czuję, że skorzystałam z tej lektury zarówno jako matka czternastoletniego syna, jak i ośmioletniej córki. Różne etapy, inna płeć, inne charaktery.

To nie była szybka, „tramwajowa” lektura. To było powolne wgryzanie się w tekst, przerwy na przemyślenia, odnotowanie fragmentów. Ta książka porusza tak wiele wątków, że trudno uznać ją po prostu za poradnik dla rodziców na temat tego, jak rozmawiać z dziećmi o seksie. To coś znacznie szerszego i głębszego.

Mam taką refleksę po tej lekturze, że wychowanie seksualne to nie jest proces zarezerwowany na czas okresu dojrzewania. To proces na całe życie. Dotyczy tego, w jaki sposób postrzegamy swoje ciało na różnych etapach – na przykład w ciąży, po porodzie, w czasie choroby a także starzejąc się. Tego, jak dbamy o swoje ciało i zdrowie. Tego, jak rozmawiamy o swoich potrzebach seksualnych z partnerem, co się dzieje, gdy pojawia się w naszym życiu nowy partner seksualny, czy umiemy stworzyć swój własny intymny język.

I jeszcze jedno: czy umiemy zdefiniować czym jest seks? Czy pierwszy raz jest wtedy, kiedy odbywa się pełen stosunek z penetracją? A może wtedy, gdy nawzajem się pieści? Dzięki książce Agnieszki Stein uświadomiłam sobie, że żeby o czymś rozmawiać, musimy naprawdę wiedzieć i rozumieć O CZYM rozmawiamy.

„Seks z drugim człowiekiem często jest trudniejszy niż ze sobą, ale dlatego, że trudniej jest w takiej sytuacji brać pod uwagę potrzeby obu osób, a nie tylko siebie. Trzeba umieć zakomunikować swoje potrzeby, a trudno to zrobić, kiedy ich się samemu jeszcze nie zna.”

Jak rozmawiać z dziećmi o seksie?

Agnieszka Stein, podobnie jak robił to nieżyjący już Jesper Juul, nie daje gotowych rozwiązań. Raczej pomaga znaleźć je samemu, w odniesieniu do kontekstu własnej rodziny, własnych doświadczeń i potrzeb. Analizuje po kolei różne zagadnienia związane z seksualnością takie jak na przykład norma (co jest normalne? kto ustala normę?) ,wstyd (co, gdy jest toksyczny? kiedy chroni?), bezpieczeństwo (jak rozmawiać o nim, co może być potencjalnie niebezpieczne?).

„Toksyczny wstyd utrudnia dbanie o własne bezpieczeństwo. Często powoduje, że ludzie wstydzą się tego, że dzieje się im krzywda.”

Rozmowy o seksie nie zawsze są łatwe. A już na pewno nie rozmowy z własnymi dziećmi. Książka Agnieszki Stein uświadomiła mi, że tak naprawdę, zanim zabierzemy się za wychowanie seksualne naszych dzieci (które tak naprawdę zaczyna się od urodzenia) powinniśmy poukładać sobie w głowie nasze własne przekonania. Obgadać z samym sobą naszą relację z ciałem, nasz stosunek do własnej seksualności. Zastanowić się, jakim językiem rozmawiamy o częściach intymnych. Moim zdaniem dobrym ćwiczeniem jest wyjście na basen i zorientowanie się, jak czujemy się w przebieralni – czy wokół nagich osób tej samej płci czujemy się swobodnie, czy też chowamy za ręcznikiem. Jeśli tak – to dlaczego? Co nas zawstydza? Czego się obawiamy?

Chodzi o bliskość

W „Nowych wychowaniu seksualnym” Stein pisze sporo o relacjach. O tym, jak ważne jest mieć świadomość, co dzieje się w życiu dziecka. Z czym się zmaga, czym interesuje. Ale jednocześnie – stopniować, odpuszczać kontrolę. Pozwalać na samodzielność nie martwiąc się, że porzucamy dziecko. Pozwolić na przeżywanie pierwszych zawodów miłosnych, nie żartować. Być obok i traktować poważnie.

„(…) dziecko uczy się w domu, jakie mogą być relacje między ludźmi. Ma znaczenie, czy opierają się na sztywnych stereotypach i rolach do odegrania, czy na możliwości dopasowania swojego sposobu życia do indywidualności i potrzeb wszystkich członków rodziny.”

To, co wybrzmiewa z książki Stein to przekonanie, że wychowanie seksualne trwa całe życie, ma wpływ na jego jakość i bezpieczeństwo. Oraz że bliska relacja rodziców z dziećmi jest kluczowa. Dzieci nas obserwują, słyszą co mówimy stojąc przed lustrem, słyszą jak odnosimy się do siebie. Widzą jak ludzie okazują sobie bliskość, jak się dotykają. Nasz język ma wpływ na ich język. Czy oceniamy innych, czy zawstydzamy? Komentujemy inne style życia? Czy tworzymy atmosferę, w której dziecko ma poczucie, że może przyjść do nas i podzielić się wątpliwościami lub podzielić doświadczeniem?

I jestem przekonana, że lektura książka dobrze zrobi również osobom, które nie mają dzieci. Bo to świetna dawka inspiracji do przemyśleń na swój własny temat. Czy idąc do ginekologa umiemy opisać, gdzie nas boli? Czy nie wstydzimy się poprosić partnera o kupno podpasek? Czy on robi to bez problemu? Czy umiemy okazywać sobie czułość w czasie abstynencji seksualnej z powodów zdrowotnych? Jak reagujemy na problemy z potencją partnera?

„Znajomość słownictwa określającego anatomię własną i innych osób pomaga nie tylko w nadaniu znaczenia czemuś, co przecież istnieje i jest ważne. Dzieci, które potrafią mówić o swojej seksualności , mają także mniejsze kłopoty z powiedzeniem, kiedy dzieje im się coś niepokojącego w sferze zdrowotewj, a także wtedy, kiedy ktoś narusza ich granice.”

Wychowanie seksualne jest potrzebne

Szczególnie dziś, gdy w Sejmie dyskutuje się nad zmianami kodeksu karnego, ważne jest uświadomienie sobie wagi wychowania seksualnego. O standardach WHO pisałam już dawniej. Bez wiedzy nie zapewnimy naszym dzieciom bezpieczeństwa. Ale tu nie tylko o to chodzi. Chodzi też o to, żeby naszym dzieciom było dobrze. Żeby mogły rozwijać się we wspierającym otoczeniu. BO przecież tego dla nich chcemy, prawda?

Wszystkie cytaty pochodzą z książki Agnieszki Stein „Nowe wychowanie seksualne”, wyd. Mamania, 2018

Zainteresował Cię ten tekst?

Przeczytaj inne z kategorii RODZICIELSTWO

Odwiedź mnie na Facebooku

Obserwuj mnie na Instagramie

Tekst zawiera linki afiliacyjne. Korzystając z nich wspierasz ten blog. Dziękuję!