Takie pytanie może paść, gdy robimy sobie analizę kolorystyczną, a więc sprawdzamy, jakie kolory i tonacje najlepiej pasują do naszego typu urody. Ja jednak lubię myśleć o swoim wieku i etapie życia odnosząc go do pór roku, a nawet do miesięcy. Odkąd skończyłam 30 lat (a to było kilka lat temu!), mam coraz więcej siwych włosów i nawet pierwszą zmarszczkę na czole łapię się na tym, że czuję ukłucie żalu: coś się kończy. Nie będę już nigdy dwudziestolatką z jej możliwościami. Nie mam już całego życia przed sobą, tylko jego część. Wtedy odniesienie do pór i miesięcy w roku bardzo mi pomaga.

Jestem gorącym lipcem, a Ty?

O „jesieni życia” mówi się w odniesieniu do starości. Ja wymyśliłam sobie podział bardziej szczegółowy, na miesiące. Może Ci się spodoba? To dla mnie taka zabawa, ale i osadzenie siebie i swojego wieku w innym kontekście. Dojrzewam, rozwijam się, jestem częścią cyklu. Świat jest piękny o każdej porze roku, a każdy miesiąc ma swoje mocne strony, szanse i potrzeby. Ja teraz jestem lipcem. Gorącym, czasem deszczowym (a to groźne burze!) lipcem.

jaką jesteś porą roku

Miesiące

Styczeń

to etap życia płodowego, jak w przyrodzie, wszystko jest ukryte pod warstwą śniegu, wewnątrz. To czas oczekiwania. Ale i intensywnych przygotowań.

Luty

jeszcze zima, ale według mojego podziału to czas narodzin, „czwarty trymestr” ciąży. I czas przebiśniegów. Pojawiają się, nieśmiałe, ale zapowiadają zbliżającą się wiosnę.

Marzec

to wczesne dzieciństwo, okres żłobkowy i przedszkolny. „W marcu jak w garncu” a więc czas buntu dwulatka, ale też najsłodszych wyznań miłości na pierwszych laurkach.

Kwiecień

przyjęłam, że to wiek ok. 7-12 lat. Przed pierwszą miesiączką, kiedy wszystko dopiero pączkuje, ale już zaczyna się rozwijać. Dziewczynka może już zacząć zauważać, że jest małą kobietą, interesować się, zadawać pytania. Ale wciąż jest po prostu małym dzieckiem odkrywającym świat.

Maj

burzliwy, piękny maj to okres dojrzewania. Przyroda wybucha kwiatami, a jak pisał w wierszu Marian Hemar „musuje w nas majowy gaz”. Co prawda Zuzanna Ginczanka w „Buncie piętnastolatek” pisała o kwietniu, ale ja widzę właśnie maj jako dojrzewającą dziewczynę, z burzą hormonów, obok pachnącego krzewu bzu.

Czerwiec

zieleń jest jeszcze świeża, to wiek około 20 do około 30 lat. Cudowne, studenckie lata, pierwsza praca, zakładanie rodziny. Intensywność doznań, zapachów, kolorów, smaków. I znowu sięgnę do ludowych mądrości „Od czerwca dużo zależy, czy żniwa będą jak należy.” – sporo w tym prawdy…

Lipiec

to pełnia lata, zieleń jest intensywna, noce krótkie (ale zaczynają się wydłużać!), bywa gorąco, bywa intensywnie. Czuję że ja, mając teraz 34 lata, jestem takim lipcem. Nie ma już tej wiosennej rześkości, umówmy się – nieprzespane noce zaczynają dawać się we znaki. Ale to wspaniały czas. Zbieram pierwsze owoce, chociaż sporo jeszcze przede mną.

Sierpień

piękna pora roku, z nocami pełnymi spadających gwiazd. Czas żniw, soczystych owoców, ale też chłodnych poranków zwiastujących powolny koniec lata. Które jeszcze trwa, a słońce potrafi przypiec. Myślę, że to czas po 40 urodzinach, może bliżej 45? Lato przez duże L.

Wrzesień

wciąż lato, wciąż pięknie, a wrześniowa golden hour nie ma sobie równych. Ale to też już dojrzałość, kolory podkręcone złotem. Babie lato, jak zmarszczki na skórze. To dla mnie czas do ok. 60 urodzin.

Październik

to jesienna kobieta, może już babcia, ale nie traci energii. Pod koniec października mogą zacząć się przymrozki zwiastujące zbliżającą się zimę. To taki czas, który potrafi zaskoczyć pogodą, klimatem.

Listopad

opadają liście, bywa, że opada się z sił. To czas na gorącą herbatę i wyciąganie słoików z malinami zbieranymi latem. Listopad nigdzie się nie spieszy, czasem wydaje nam się, że to okropny miesiąc, ponury i zimny. A on po prostu nic nie musi. I trochę nas zmusza do tego zwolnienia tempa – jak mądra, starsza kobieta, która mówi „odpuść” i częstuje cię domowym ciastem.

Grudzień

Zima, spokój. I koniec.

Cykl

Lubię odnosić swoje kobiece doświadczenia do natury. Spojrzenie na mój wiek w ten sposób, gdy wiem, że już wiosna minęła, pozwala mi na większą akceptację dla upływu czasu. Wiem, w jakim miejscu jestem. Wiem, że przede mną czas, który też jest wartościowy. Jestem lipcem, a kolejne miesiące też są piękne i pełne wyzwań.