Należę do pokolenia książki „Co się dzieje z moim ciałem” i za zaoszczędzone kieszonkowe kupiłam sobie edycję dla dziewczyn. Byłam tym kupowaniem okropnie zawstydzona, do tego stopnia, że w księgarni modliłam się, żeby nie weszła akurat żadna sąsiadka albo mama koleżanki z klasy. Pamiętacie te książki z okładką, na której były dwie dziewczyny, albo dwóch chłopców? Mam wrażenie, że to były jedne z nielicznych książek o dojrzewaniu jakie mogłam znaleźć.. Read More