Mała, obrażona dziewczynka. Ma kolorową czapeczkę, plecaczek i oskarżycielski wzrok skierowany prosto w obiektyw. Nie wiem, czy działa moja pamięć, czy raczej opowieści, ale wiem, dlaczego byłam wtedy taka zła. Nie chciałam schodzić z tego głupiego Kasprowego Wierchu. Byłam zmęczona i miałam dość. Co to w ogóle za frajda, schodzić z jakiejś góry. Oglądam to zdjęcie i dziś jestem wdzięczna rodzicom za to, że wywołali tę fotografię. Rodzinne wyjazdy w Tatry to jedno z moich ulubionych wspomnień dzieciństwa. Cieszę się, że nie zostały na błonie fotograficznej. Zdjęcia z dzieciństwa, robione 25, 30 lat temu, działają jak kompres na duszę. 

Czy wywołujesz zdjęcia?

Ile zdjęć powstało w czasie rozpoczęcia roku szkolnego Twojego dziecka? Trochę ponad miesiąc temu? Ile razy potem były oglądane? A co ze zdjęciami z wakacji? Są chociaż zgrane na dysk? Sprawdź ile zdjęć masz teraz w pamięci telefonu. Ja, uwaga, sprawdzam… równiutko 900. Najstarsze zrobione dokładnie 2 lata temu. A jak z tym u Ciebie? W czasach, kiedy robiliśmy zdjęcia aparatami fotograficznymi, ograniczała nas ilość klatek na filmie. Teraz… niewiele nas ogranicza. Jedna rodzinna impreza może zaowocować czterdziestoma ujęciami, nie mówiąc już o weekendzie. Robimy zdjęcia na potęgę, niejednokrotnie na większość rzeczy patrzymy przez obiektyw, a nie gołym okiem. Bardziej myślimy o tym, jak zrobić zdjęcie niż o tym, co naprawdę widzimy. Co fotografujemy i po co. To jednak jest opowieść na inną okazję, ponieważ teraz chciałabym podzielić się z Tobą swoim sposobem na zdjęcia.

 

Zdjęcia i porządek – jak się do tego zabrać?

Opowiem Ci o tym, jak ja porządkuję zdjęcia. Fakt, mam ich sporo w pamięci telefonu i całkiem dużo na dysku komputera. Natomiast na półce stoją całkiem niecyfrowe albumy ze zdjęciami. Po jednym dla każdego z dzieci, jeden ślubny i kolejne, ze zdjęciami całej rodziny. Zdjęcia raz na jakiś czas przegrywam z telefonu na dysk i grupuję. To moment na wstępną selekcję. I nie zajmuje to wiele czasu, można na to poświęcić jeden wieczór raz na kwartał. Raz w roku siadam przy komputerze i przygotowuję pakiet zdjęć do wywołania. Wtedy selekcja jest większa, bardziej przemyślana. Ostatnio po takim wieczorze zamówiłam ok. 230 odbitek. Sporo, bo wygrzebałam ze starego komputera jakieś zapomniane fotografie. 

W każdym razie to, czego potrzebujesz na początek to

  • decyzja, ile albumów chcesz prowadzić
  • wieczór na zrzucenie i wstępną selekcję zdjęć
  • wieczór na przygotowanie zdjęć do wywołania

Potem już tylko siadasz z dziećmi i układacie wywołane zdjęcia w albumach. Panienka uwielbia sama podpisywać swoje zdjęcia w albumie!

 

5 powodów dla których warto wywoływać zdjęcia

1.

Wywołane zdjęcia są trwalsze niż pliki cyfrowe. Jeśli dobrze je przechowujesz, nie laminujesz, to będą się nimi cieszyły Twoje wnuki. Być może jest ci to wszystko jedno, ale jeśli już robimy te zdjęcia, to niech będą trwałe. Bo jeśli nie – to po co pstrykać? Historia fotografii to ponad 150 lat i te najstarsze odbitki wciąż mają się nieźle! A nie masz pewności, czy pliki sprzed 5 lat będą do odczytania za 30 lat.

2.

Naukowcy nie kłamią: dzieci, które lepiej znają historię swojej rodziny, lepiej radzą sobie ze stresem. Więcej przeczytasz w moim poście 20 pytań A czy wspólne oglądanie zdjęć nie jest świetnym sposobem na rodzinne rozmowy?

3.

Kiedy skonfrontujesz się z ilością robionych zdjęć, zaczniesz uważniej je robić. Czasem chwila wymaga bycia tu i teraz, bez aparatu. Nie musimy robić zdjęć wszystkiemu i cały czas. Przeczytaj mój wpis o albumach ze zdjęciami.

4.

Oglądanie zdjęć jest świetnym sposobem na spędzanie czasu. Z dziećmi, z partnerem, z rodzeństwem. Wierz mi, to lepsze i przyjemniejsze niż oglądanie pokazu slajdów na komputerze. To piękny sposób na budowanie więzi, pielęgnowanie wspomnień. To naprawdę dobrze robi na serce i duszę. 

5.

Wywołaną fotografię ogląda się uważniej. To moment na ocenę kadrowania, kolorów. Analiza tych zdjęć pozwoli Ci robić jeszcze lepsze fotografie. Które z dumą wywołasz, włożysz do albumu, a potem z przyjemnością będziesz oglądać. 

To inwestycja

Zobaczysz, to wszystko zaprocentuje. Kiedy sięgniesz po album – może za tydzień, może za 5 lat – poczujesz, że było warto. Wrócisz pamięcią do wakacji, w czasie których wszyscy zmokliście bo złapała Was burza na plaży, ale nie opuszczał dobry nastrój. Przypomnisz sobie ostatnie święta z dziadkiem. Pokażesz najmłodszemu dziecku jak wyglądałaś w ciąży z nim. To inwestycja w więź, pamięć, rodzinę.