Raz na jakiś czas korzystam na Facebooku z funkcji „zgłoś” w stosunku do komentarzy, stron czy postów. Zgłaszam komentarze rasistowskie, zgłaszam zawierające język nienawiści. Facebook je sprawdza i czasem podejmuje decyzję, żeby nie usuwać. Wtedy zgłaszam raz jeszcze, uparta jestem. Ostatnio wystarczył jeden raz, Facebook od razu zgodził się ze mną, że komentarz zawierający słowo „ciapaty” należy usunąć. Szkoda, że był komentarzem matki. Blogerki parentingowej, dodam. 

 

Czym skorupka za młodu

Dlaczego to robię? Ponieważ uważam, że takie słowa, takie zdania i komentarze nie powinny mieć miejsca. Tak samo jak kazałam wyjść z tramwaju pijaczkowi, który wulgarnie obrażał chłopaka zza wschodniej granicy, tak samo działam w sieci. I w takim duchu wychowuję też swoje dzieci: wszyscy ludzie mają równe prawa i wszyscy zasługują na szacunek, niezależnie od pochodzenia, koloru skóry, orientacji seksualnej, wyznania czy pracy jaką wykonują. 

19 kwietnia 1943 roku wybuchło powstanie w getcie warszawskim. Dlatego wczoraj całą rodziną nosiliśmy przypinki z żonkilami, a ja opowiedziałam Panience, co to było getto i to co było za powstanie. Oczywiście, była to opowieść dostosowana do jej wieku. Zakończyła się wspólnym stwierdzeniem, że pomysł, że jakaś grupa ludzi może uważać się za lepszą i ważniejszą od innej, jest z gruntu zły. I bardzo źle może się skończyć.

Pisanie w sieci o „ciapatych” może być bezmyślną paplaniną, ale to jest język nienawiści. Od tego się zaczyna – od przyzwolenia na to, by jakąś grupę ludzi obrażać, traktować gorzej, dyskryminować. Słyszeliście o gettach ławkowych? W latach 30. ubiegłego wieku na polskich uczelniach studenci pochodzenia żydowskiego mogli siadać tylko w wyznaczonych miejscach, na przykład z tyłu sali. Brzmi niepokojąco? Tak było.

 

Jesteśmy rodzicami

Gdy popatrzeć na zdjęcia i profile osób, które umieszczają w sieci treści homofobiczne, antysemickie czy inne tego typu, nie brakuje dumnych tatusiów z dziećmi. Ja zgłosiłam komentarz pisany przez matkę. W świecie, w którym piętnowana jest inność, każdy może stać się ofiarą. Ich dzieci też. Twoje dziecko również. Ktoś, wychowywany w niechęci i ksenofobii, wytknie mu pochodzenie z nielubianego przez siebie miasta, wyśmieje akcent, albo nieprzyjemnie zakpi z tego, że nie je mięsa w piątki. Powodów może być wiele, do woli. 

Więc to nasze, rodziców zadanie, by wychowywać dzieci na ludzi pozbawionych uprzedzeń. Rozmawiać o tym, co dzieje się wokół nas. Dawać przykład. I wierzyć, że kropla drąży skałę.