Nie jestem rannym ptaszkiem. Cała nasza rodzina to taka niedźwiedzia gromadka mrucząca rano spod kołder „jeszcze mieeesiąc…”. Kilka razy podejmowałam próby. Na przykład porannego biegania, albo porannej nauki. Czegokolwiek co pozwoliłoby mi na dołączenie do tej wspaniałej grupy ludzi, którzy są aktywni i produktywni od świtu. Zawsze kończyło się spektakularną klęską. Pamiętam jak jedna z blogerek kulinarnych napisała, że o 8 rano ma już wstawioną zupę i ciasto w piekarniku… Read More