Tytuł tego wpisu brzmi może dość dramatycznie, ale prawda jest taka – na kempingu jest fantastycznie, pamiętacie mój wpis z zeszłego roku? Mamy za sobą dwa tygodniowe pobyty nad morzem, całą czwórką, w przyczepie i trochę już sobie nie wyobrażamy inaczej. Ok, ja tam sobie wyobrażam, szczególnie jakieś spa, ale wakacje z dziećmi na kempingu to naprawdę inna jakość życia. Nie jestem co prawda jeszcze (podkreślam: jeszcze) survivalową wyjadaczką, ale mam już kilka dobrych rad. Więc chociaż kończą się wakacje, warto już zacząć planować kolejne, prawda?

CAM05228

Piszę to z perspektywy osoby, która ma do dyspozycji przyczepę, a nie namiot. Co prawda naoglądałam się rodzin namiotowych i to nawet kuszące, ale jeszcze poczekam…

 

Zabawki

Gry planszowe, kredki, plastelina itd. W połączeniu z szyszkami i patykami bardzo fajnie działają. A gdy zacznie padać – pomogą.

Kalosze i płaszcz przeciwdeszczowy. 

Zamiast kaloszy fajnie sprawdzą się też crocsy.

Małe ręczniki

Nie bierzcie standardowych, dużych ręczników którymi lubicie się opatulić po kąpieli. Weźcie te małe, do włosów czy do rąk. Ale więcej. Małe schną szybciej. Podziękujecie mi później ;)

Miedniczka

Będziecie w niej kąpać dzieci, myć nogi i zmywać naczynia. Jeśli nie macie jak przewieźć miednicy (pociągiem…), kupcie jak największą plastikową torbę na zakupy, z uchami. Wtedy w podróży wykorzystacie ją jako torbę na np. prowiant czy zabawki.

Wilgotne chusteczki

Chusteczki do niemowlęcych pup działają też na stopy i rączki większych dzieci. Chusteczki do sprzątania, uniwersalne – do przetarcia blatu, stołu, krzeseł. Niezbędne, tak samo jak papierowe ręczniki.

Koc piknikowy z wodoszczelną warstwą.

Do rozłożenia na trawie przed przyczepą i spokojnej zabawy. Nam też służył na plaży, szczególnie go doceniliśmy w czasie ulewy, gdy błyskawicznie zrobiliśmy z niego namiot.

Poczucie humoru

Specjalnie zostawiłam na koniec. Poczucie humoru jest kluczowe. Przychodzi ten moment, kiedy wszystko jest wilgotne, wszędzie jest piasek, a prognoza pogody nie pozostawia złudzeń. Wtedy trzeba założyć płaszcze przeciwdeszczowe, powiedzieć sobie „z cukru nie jestem!” i iść na spacer zakończony jedzeniem gofrów. A wieczorem rozpalić grill (well, jeśli węgiel schowaliśmy przed deszczem) i cieszyć się życiem. Wakacje kończą się zbyt szybko, żeby marudzić…