Z opowieści znajomych mam i własnego doświadczenia wiem, że żadna szkoła rodzenia i żadna opowieść znajomych mam nie przygotują cię na doświadczenie porodu i połogu. To trzeba przeżyć, żeby zrozumieć, a i tak nie będzie się w stanie dokładnie opisać swoich odczuć. Zawsze coś nas zaskoczy, zawsze.

Napiszę teraz o tym, co zaskoczyło mnie. Przy pierwszym porodzie byłam młodziutka i nieprzygotowana, chociaż spokojna i pełna wiary. Przy drugim byłam przygotowana, doświadczona, pełna wiedzy. Ale i tak było…różnie.

A więc po kolei.

Krwawienie.

Tak, wiedziałam, że będę krwawić. Ale, no cóż, pierwsze kilka godzin po porodzie to było jednak zaskoczenie. Owszem, wiedziałam, że ssanie piersi wpływa na wydzielanie oksytocyny, a oksytocyna wpływa na skurcze macicy. A działanie jest proste: ssanie = zwiększony wypływ krwi. To ważna wiadomość, bo karmiąc malucha od początku pomagamy naszej macicy się obkurczać.

 

Pocenie się.

Hardkor. Już do szpitala warto wziąć dodatkową koszulę nocną. Albo dwie. Wydaje mi się, że po drugim porodzie pociłam się bardziej. Prawdopodobnie dlatego, że mój organizm miał więcej wody do wydalenia. Od tego płynu, który był odpowiedzialny za zniknięcie moich kostek w 3 trymestrze, po kroplówkę w czasie porodu. Niektóre kobiety pocą się intensywnie przez kilka tygodni po porodzie. Myślę, że jeśli to nie mija po połogu, warto odwiedzić lekarza.

 

Zakwasy.

W zasadzie to oczywiste, szczególnie jeśli rodziło się w kucki czy mocno łapało za drabinki. W czasie porodu koncentrujemy się na innych partiach mięśni, niż nogi, ręce czy grzbiet, ale po porodzie można poczuć, że pracowały. Dzielnie!

 

Wahania nastroju.

Od euforii, po smutek i „ja sobie nie poradzę”. Zalewają nas hormony, po porodzie jeszcze jedziemy na adrenalinie i endorfinach, a potem to wszystko nagle nam opada. I wszystko opada. Po pierwszym porodzie, drugiego dnia, poczułam, że nie mam siły. Mama zabrała Starszaka na korytarz, żebym mogła pospać. Lekarz, którzy zajrzał do pokoju zapytał co jest, a gdy powiedziałam „nie mam siły” pokiwał głową ze zrozumieniem i powiedział „proszę sobie pospać”. Po drugim porodzie miałam spadek nastroju już w domu. To było lepsze – miałam wszystkich bliskich obok. 

 

Nie ma pokarmu.

Albo inaczej – nasze piersi nie wypełniają się pokarmem automatycznie po porodzie. To nie działa tak: pusty brzuch -> pełne piersi. Na początku jest siara, liczona w kroplach. Po kilku dniach produkcja pokarmu rusza. I jeśli pierwszego czy drugiego dnia po porodzie czujesz, że masz puste piersi wiedz, że po pierwsze, tam już jest siara, a po drugie, dziecko musi złożyć zamówienie. Czyli ssać. Przecież nie powie ;)

 

Jest miłość.

Totalna. Obezwładniająca miłość do tego człowieka, który miał spać całymi dniami, a nie śpi. Który miał być brzydki jak kosmita, a jest najpiękniejszy na świecie. Ta miłość zaskakuje. Skąd można mieć w sobie tyle miłości do tak małej, nieznanej jeszcze osoby?*

 

_

*czasami tej miłości nie ma od razu.

I to też normalne.