No i życzę ci samych szóstek! 

Usłyszeliście to kiedyś? Wypowiadane w waszą stronę lub teraz, w stronę waszego dziecka? Standardzik. Same szóstki to oczywiście szczyt marzeń każdego ucznia i zapowiedź przyszłych sukcesów w dorosłym życiu. A jak mawia wychowawczyni mojego syna – nam za pracę płacą pieniędzmi, a naszym dzieciom ocenami.

Zaraz…

Czy ja pracuję tylko po to, żeby zarabiać? Tak, to ważne, w końcu tak ten świat został ułożony, że bez pieniędzy jest ciężko. Ale gdybym miała 8 godzin dziennie zajmować się jakąś kompletną bzdurą, to moje życie byłoby dość smutne. Na szczęście mam ciekawą, wartościową pracę która służy czemuś więcej niż tylko pomnażaniu pieniędzy. A szkoła? Czy naprawdę dzieci uczą się po to, żeby dostawać oceny? Litości!

To kompletny banał, ale obawiam się, że wymagający powtarzania. Oceny to drobiazg. Raz są lepsze, a raz gorsze. Jak dni. A wiedza to skarb nie do przecenienia. To przygoda, cały świat do poznania, emocje. Ja jestem wiecznie głodna wiedzy. Ciekawi mnie wszystko. Staram się, żeby i dzieciaki czuły tę frajdę z nauki.

Nie życzę im samych szóstek. Nie interesuje mnie jakie oceny przynosi ze szkoły Starszak. Ważne jest dla mnie, czy interesuje go to, o czym rozmawiają w szkole. Jeśli mówi, że o jakichś nudach, to drążę, szukam czegoś ciekawego – i zazwyczaj znajduję. Pokazuję mu, że to mu się przyda, w jakiś sposób go rozwinie, znajdzie gdzieś zastosowanie. I na serio, na tym etapie nauki to nie jest trudne.

Ostatnio rozmawiałam z kontuzjowanym maluchem, który poza tym, że płakał z bólu ręki, to martwił się wypracowaniem. Próbowałam mu wyjaśnić, że pani zrozumie, że nie był w stanie napisać wypracowania mając tak bolący łokieć. „Nie, nie zrozumie” smutno kiwał głową. Na serio był tym zmartwiony. Bał się niezadowolenia pani, bał się złej oceny. Tak naprawdę musi być?

Zamiast życzyć dzieciom samych szóstek życzmy im ciekawości świata. Życzmy im, żeby im się chciało wiedzieć. Żeby byli odkrywcami, detektywami. Mieli w sobie entuzjazm. Warto.