Znacie to uczucie,kiedy w domu jest tak gwarno, tak głośno, że głowa pęka? Marzenie o spokoju, o gorącej kawie, o tym, żeby dziecięce zabawki nie wypadały z każdego kąta. Bałagan i chaos. Potrafi zmęczyć, prawda?

Wracałam wczoraj z zajęć. Odruchowo spojrzałam w okna – ciemno. Otworzyłam drzwi kluczem. Nikt nie czekał w progu, ciemno. Zapalałam światło w kolejnych pomieszczeniach. Wszędzie cisza.

Zrobiłam sobie herbatę, przebrałam się, usiadłam. Nikt nie właził na kolana, nikt nie pytał jak mi minął dzień. Nikt nie prosił o włączenie bajki, o jedzenie. Cisza i spokój. Gorąca herbata i książka. Nic nie musiałam.

Kiedy kładłam się spać, czułam jak bardzo mi ich brakuje. Jedna poduszka, jedna kołdra. Więcej nie musiałam rozkładać. Cisza w łazience, nikt się nie przedrzeźniał. Nie zrobiłam kolacji dzieciom, bo ich nie było. Nie oparłam się o ramię męża, bo go nie było.

 

 

 

Wystarczyło kilka godzin samotności w domu – wystarczy.

Właśnie usłyszałam sygnał domofonu. Wracają od Babci. Wieczór bez nich. Noc bez nich. Wystarczy.

Słyszę już – tupot na schodach, biegną. Starszak woła „kto pierwszy dotknie drzwi!”. Są.

Jest dobrze.