To mój nowy ulubiony przepis. Po pierwsze, potrzeba naprawdę niewiele składników. Po drugie, te ciastka są wegańskie. Po trzecie, czas przygotowania to 5 minut, a pieczenia 10. Stygną błyskiem. Po czwarte – są przepyszne. Jak to żartobliwie mówi Ojciec Dzieciom „jak ze sklepu” ;) Robi się je tak prosto, że spokojnie można zostawić to dzieciom. Panienka dzielnie mieszała składniki. 

Na jedną porcję, która wystarczyła na naszą rodzinę, a zajęła jedną blachę, potrzebne są:

Pół szklanki cukru, dobrze jeśli to brązowy, pół szklanki oleju, 3 czubate łyżki naturalnego kakao, ćwierć szklanki wody, 1,5 szklanki mąki pszennej, pół łyżeczki sody oczyszczonej, szczypta soli.

Rozgrzewamy piekarnik, blachę wykładamy papierem do pieczenia, a w tym czasie dzieci mieszają wszystkie składniki w misce. Potem łyżeczką nakładamy niewielkie porcje, w odległości od 2-3 cm od siebie. Ja część włożyłam do silikonowych papilotek na muffinki, wtedy w czasie pieczenia ciasto nie ma szans się rozpłynąć i ciasteczka są nieco wyższe.

Blachę wkładamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy nie dłużej niż 10 minut. Po tym czasie uchylamy drzwi piekarnika na kilka minut, potem wyjmujemy blachę i zdejmujemy z niej przestygnięte ciastka. Na początku są miękkie, trzeba dać im chwilę.

ciastka

 

Przepis pochodzi z tego bloga, trochę go odchudziłam odejmując jeden składnik. Oczywiście można zrobić tak, jak w oryginale. Ale i bez tego są boskie. I szybko znikają :)