Kocham cukier. Owoce, samodzielnie upieczoną Pawłową, dobrą czekoladę. Na Walentynki zrobiłam czekoladowe trufle. Cudowne, seksowne trufle obtoczone w kakao lub w pudrze buraczanym. Piękne, słodkie, kuszące.
Albo dobra kawa z rogalikiem… Uwielbiam wspomnienie francuskich śniadań – croissant, cafe au lait, sałatka owocowa…
Dziś na śniadanie był jogurt naturalny z najprostszym musli. Był pyszny. A ja odstawiłam cukier.
Na dwa tygodnie.

Zasady wyzwania które podjęłam są pozornie proste. Na stronie wydarzenia na FB, które zainicjowało wydawnictwo Relacja KLIK wszystko jest podane. Trzeba wyeliminować:

 

Glukozę (syrop glukozowy), fruktozę (syrop fruktozowy), syrop glukozowo-fruktozowy, izoglukozę, inwertowany syrop cukrowy, syrop kukurydziany, laktozę, serwatkę, dekstrozę, maltozę, cukier słodowy, syrop słodowy, cukier gronowy, cukier inwertowany, syrop karmelowy, słodzone mleko skondensowane, (skoncentrowane) słody owocowe, słód owocowy, kandyz, (nierafinowany) cukier trzcinowy.

 

W pierwszym okresie zalecane jest odstawienie owoców, żeby zmienić przyzwyczajenia smakowe. Wiem, że to działa. Kiedyś byłam na diecie Dukana (złego słowa o niej nie powiem i zaczęła moją drogę ku zdrowemu żywieniu) i pamiętam jak wtedy oczyściły mi się kubeczki smakowe. Zwykła, czerwona papryka to była eksplozja smaku!
Wyzwanie ma kilka celów. Po pierwsze, zwrócić naszą uwagę na to, co jemy. Nauczyć czytać etykiety. Uważnie robić zakupy. Po drugie, musimy popracować nad nawykami. Ciastko do kawy w pracy jest fajne, ale świeża marchewka, ogórek czy jabłko są fajniejsze. Wieczorem miło zjeść lody, ale miseczka humusu z pitą też jest super. Warto odkryć na nowo uroki prostej surówki z pomidorów i cebuli. Docenić smak kwaszonego ogórka na prawdziwym chlebie. Zjeść na kolację sałatę z dobrym, samodzielnie ukręconym, aromatycznym sosem…
Tak, wiem, że to będzie trudne. Smażyłam dziś dzieciom racuchy, które zjedli na kolację z bitą śmietaną kokosową. Ja popijałam gorzką herbatę…. Na szczęście na słodką mam ochotę tylko w ciąży, ale kto wie, czy za kilka dni nie poczuję silnej potrzeby zjedzenia czekolady. A jutro mamy gości, zapowiedzieli, że przyniosą ciastka…
Uda mi się? Musi! Będę twarda jak Roman Bratny!
_____________
Dzień 1. Udało się. Widziałam w pracy pączki. Schowałam się przed nimi!
Dzień 2. Ciasto drożdżowe i kamyki z Jutrzenki vs Koralowa Mama. 0:1 dla mnie! W zamian mnóstwo sera owczego…
Dzień 3. Było ciężko, ale na szczęście przy pracy umysłowej świetnie sprawdzają się migdały!
Dzień 4. Dzielnie odmówiłam ciastek w czekoladzie. Dwukrotnie!
Dzień 5. Robiłam kanapki z Nutellą i nawet nie oblizałam noża. Jestem mistrzynią.
Dzień 6. Słaba kondycja na zajęciach fitness – czyżby reakcja organizmu, a może ciągle osłabienie po antybiotyku? Wypiłam sok z pomarańczą, awokado i szpinakiem…
Dzień 7. Ciastka u Babci. Patrzyły na mnie tak wymownie.
Dzień 8. Luz blues i zero wrażeń.
Dzień 9. Lekki kryzys… To przesilenie?
Dzień 10. Zero problemu!
Dzień 11. Słodycze? Jakie słodycze?
Dzień 12. Dostałam dwie czekoladki. Leżą na biurku.,..
Dzień 13. Ogórki kwaszone, to jest to.