Tak, kocham bieliznę. A najbardziej kocham biustonosze. Nawet te do karmienia :)
Kiedyś byłam przekonana, że rozmiary staników to 75 lub 80 oraz B i C. Potem coś zaczęło do mnie docierać, że to nie może być tak, że mamy samoloty przekraczające prędkość dźwięku, a nie mamy staników pasujących na mnie. Odkryłam stanik w rozmiarze 70D. Wow! Jedyny w sklepie, chyba jedyny w Warszawie, ale udało się.
W ciąży nosiłam byle co, a do karmienia nosiłam najgorszy stanik świata. Kawałek miękkiego, rozciągliwego materiału, bez fiszbin, bez niczego. Triumph. Miało być luksusowo, było paskudnie. Zostawiłam sobie to coś na pamiątkę, potem się przydał.

Następnie odkryłam markę Avocado i kupiłam biustonosz w rozmiarze 60E. Chodziłam jak zakochana… No i zaczęło się. W wyniku migracji mój biust urósł i dotarłam do 60FF (czyli 28FF). A potem znowu byłam w ciąży i musiałam dwukrotnie zmieniać rozmiar bielizny. I z lękiem myślałam o bieliźnie do karmienia. Nie chciałam znowu męczyć się w czymś paskudnym.
Oglądałam sobie bieliznę HotMilk i CakeLingerie. Piękna, luksusowa i droga. Za droga jak na miękkie staniki, które choćby bardzo chciały – nie zrobią z biustu tego, co może stanik na fiszbinach.
Pod koniec ciąży, kiedy uznałam, że mój biust już nie urośnie, kupiłam stanik do karmienia. Rozmiar 30G. Stwierdziłam, że kiedy urodzę, to spadnie mi w obwodzie, w biuście mi przybędzie (karmienie) więc się wyrówna. Trafiłam.

 

 

Freya Rosalie, miły miękki biustonosz. Wbrew pozorom utrzymywał biust całkiem przyzwoicie. Wygodny, nie uciskający, szybko wysychał po praniu. Może być. Chociaż – szczyt fantazji bieliźnianych to to nie był. [Update po latach: kochałam go i wspominam do dziś, szczyt komfortu]
W tym czasie odkryłam, że można bieliznę zwykłą przerobić na bieliznę do karmienia. Tak więc po uregulowaniu laktacji kupiłam biustonosz w rozmiarze 30G, ale z fiszbinami (tym razem Freya Jenny). Oddałam go do przeróbki i ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że taki biustonosz jest o niebo wygodniejszy niż dedykowany karmiącym matkom. W Rosalie miałam problem z zapięciem miseczki jedną ręką, a w przerabianym Jenny robiłam to bez wysiłku. Poza tym wszystko się lepiej układało. No i +100 do wyglądu i samopoczucia. Uczucie po zdjęciu miękkiego karmnika zabudowanego po pachy i założeniu tego biustonosza – bezcenne.
Moja przeróbka została wykonana przez gorseciarkę, ale można to zrobić samodzielnie, instrukcja znajduje się w linku.
Z czasem schudłam, zeszłam do 30FF i mogłam przerobić na karmnik biustonosz kupiony w ciąży. Czułam się w nim naprawdę wspaniale. A teraz schudłam jeszcze bardziej i noszę 28F/FF jak za starych, dobrych czasów. Lepiej się czuję w większych miseczkach, bo w razie dłuższej przerwy w karmieniach nic mnie nie uciska.
Wiele mówi się o tym, że stanik do karmienia nie może mieć fiszbin. Otóż moim zdaniem może, ale nie od razu. Na samym początku, kiedy pojawia się nawał pokarmu, laktacja wariuje i matka zalewa się pokarmem, a piersi są niekiedy bolesne – fiszbiny są słabym pomysłem. Wtedy bielizna musi być jak najdelikatniejsza. Na samym początku przydał mi się ten koszmarek sprzed siedmiu lat. Spałam w nim, po prostu. Jednak po ustabilizowaniu się laktacji, co u mnie trwało około 1,5 miesiąca, z ulgą i przyjemnością założyłam stanik z fiszbinami. Warunek jest jeden – rozmiar musi być dobrze dobrany! Polecam lekturę stron Stanikomania i Balkonetka jeśli któraś z Was nie wie, z czym to się je :) W dobrze dobranym staniku fiszbina okala pierś, nie uciska, dlatego kanaliki mleczne są bezpieczne.
Bielizna miękka, nie podtrzymująca biustu, sprawia że rozciągają się wiązadła Coopera, co wpłynie na kształt biustu. Można temu zapobiec albo można temu zaradzić, o czym przeczytacie u Mahedy. Biust karmiący, a więc często pełny i ciężki, wymaga odpowiedniego podtrzymania. A tego nie zapewni bielizna w złym rozmiarze.
Jak już pisałam w notce o piersiach, kobiety boją się, że ich piersi stracą kształt. Piersi po ciąży i karmieniu zmieniają się, ale zmiany te mogą mieć różne natężenie. Zależy od tego ile przytyłyśmy w ciąży, jaką nosiłyśmy bieliznę, czy spałyśmy w staniku itd itp. Bardzo polecam lekturę całego wątku o naprawie piersi u wspomnianej już Mahedy. Pamiętam jak w jakimś wywiadzie Anja Orthodox powiedziała, że zrobiła sobie operację biustu po ciąży i karmieniu. Szkoda, że nie wiedziała co może zrobić dobra bielizna – oszczędziłaby sporo pieniędzy :)
A tak wygląda mój najnowszy nabytek. Nie przerobiłam go do karmienia, zsuwam ramiączko (to mniej wygodne rozwiązanie, ale karmię Panienkę rzadziej niż kiedy była małym bączkiem). Czuję się fantastycznie zakładając coś takiego na siebie, naprawdę.