Od kilku miesięcy chodzę na jogę. Uwielbiam te zajęcia – wstaję w sobotę raniutko, zostawiam dzieciaki, mam czas tylko dla siebie. W drodze powrotnej piję kawę na mieście, robię drobne sprawunki. A na macie – sama rozkosz. Pot, wysiłek, ból mięśni i to cudowne uczucie – nikt mnie nie woła! Joga mnie wycisza, uspokaja, daje mi te 1,5 godziny skupienia tylko na sobie. Ach i och.