Jestem matką latającą, więc raz na jakiś czas porzucam dzieci z ojcem dzieciom i mówię „pa!”. Tym razem jadę do innego miasta, wstaję o świcie, wracam po zmroku. Na czas swej nieobecności zostawiam trochę odciągniętego pokarmu. Teraz to już bardziej pro forma, Panienka jest w stanie najeść się ryżem/soczewicą/kaszą gryczaną/krupnikiem/marchewką z gorszkiem/itd, itp (razem, osobno, co kto lubi i jej da). No ale mleko jest fajne, zwłaszcza przed spaniem. Chociaż.. Read More