Wyszperałam poradniki, które dostałam w pakiecie szpitalnym po urodzeniu Starszaka, sześć lat temu. Z prawdziwym zainteresowaniem rzuciłam się do lektury i rozważań na temat zmian, jakie zaszły przez ten moment. Zmienił się na przykład kalendarz szczepień, zmienił się sposób pielęgnacji pępka, zmieniły się zasady co do podawania wit D i wit K (6 lat temu o wit K nie słyszałam), zmienił się czas kiedy należy podawać gluten itd itp. Reasumując zmieniło się sporo, co nas uczy, że nie należy do tych wszystkich zaleceń podchodzić jak do świętości, tylko traktować raczej jako porady.
Na szczęście dużo jest zmian naprawdę ważnych i potrzebnych – na przykład zwiększa się świadomość w temacie porodów, lekarze i położne otwierają się na porody inne, niż „łóżkowe”. Kobiety mają więcej możliwości, by uczyć się o ciąży i porodzie jako o wydarzeniach, które można przeżyć pięknie i wspominać z uśmiechem.

Upowszechniło się noszenie w chuście – 6 lat temu miałam jedną chustującą koleżankę, której szczerze zazdrościłam, gdy na spacerze ja brnęłam z wózkiem przez zaspy spocona i wściekła, a ona zgrabnymi susami przechodziła przez zasypane chodniki, z maluchem śpiącym w chuście.

Fajnie się zrobiło, nie?
No, ale wróćmy do poradników.
Na szczególną uwagę zasługuje poradnik „Pierwszy rok razem” wydany przez IMiD. Poza tym, że jak każda taka publikacja wygląda na reklamówkę („Domestos! Używaj go codziennie!” czy „Vibovit, my wiemy jak ci pomóc!”) z dodanym tekstem, zawiera sporo informacji o połogu, karmieniu piersią itd. Część z nich jest naprawdę sensowna i można z nich korzystać nie narażając się na uszczerbek w ludziach i sprzęcie. Ale prawdziwy poradnik poznaje się po tym, jak się zaczyna…
Pozwolę sobie przytoczyć tylko pierwszy akapit, wystarczy :)

Poród jest najtrudniejszym wydarzeniem w całym życiu człowieka. Wybitny, zmarły w 1996 r, położnik prof. Ireneusz Roszkowski, któremu zawdzięczamy wprowadzenie do codziennej praktyki wielu rozwiązań organizacyjnych, skutecznie zapobiegających powikłaniom porodowym zarówno u matek jak i noworodków, mówił: W związku z porodem istnieje wielkie niebezpieczeństwo dla matki i dziecka. Narząd rodny po porodzie jest jedną wielką raną. Właściwie nie ma drugiej tak niebezpiecznej sytuacji w życiu człowieka, jak w tym czasie.

Każda kobieta w ciąży, która przeczyta taki tekst, zagrozi lekarzowi, że albo on tnie jej brzuch, albo ona jego szyję. I to jest tekst z poradnika dla młodych mam!!! Nie wiem kto upadł na głowę, ale bardzo mu współczuję upadku z tak wysoka. Jakie niebezpieczeństwo? Jaka rana??

DROGIE KOBIETY!
Poród jest bezpieczny. Dla mamy i dla dziecka. Czasami, jak to w życiu, zdarzają się powikłania. Ale są one rzadkością i często można im zapobiec. w przypadku ciąży zdrowej poród domowy może być nawet bezpieczniejszy niż szpitalny. Odsyłam do statystyk i danych gromadzonych przez wspaniałą Fundację Rodzić po Ludzku. Co do rany – przepraszam, ale to jakaś bzdura. Szyjka macicy jest narządem stworzonym do tego, by w czasie porodu się odpowiednio rozszerzyć. Mięśnie waginy i wszystkie kobiece narządy są przystosowane do tego, by najpierw przyjąć nasienie, a potem wydać na świat dziecko. To jest natura. Krwawienie po porodzie – niezależnie, czy odbył się drogami natury czy przez cesarskie cięcie – nie jest związane z istnieniem jakiejś strasznej rany – wywołane jest złuszczaniem się tego, co pojawiło się w macicy. Oczywiście, aby wszystko doszło do formy sprzed ciąży trzeba chwilę poczekać, ale proces ten jest dość szybki i organizm radzi sobie sam.

Urodziłam bez krwi – na serio. Pojawiła się dopiero po urodzeniu łożyska. Wiadomo, że zdarzają się otarcia czy pęknięcia. Często wywołane są nieprawidłowym prowadzeniem porodu, ułożeniem dziecka, zbyt mocnym parciem. Ale wprawna położna może uchronić ciało rodzącej kobiety. Przy pierwszy porodzie (na plecach, a jakże) nacięto mnie – zamiast pozwolić rodzić w normalnej pozycji. Potem szwy, gojenie się, te sprawy, nic fajnego. W kilka godzin po drugim porodzie mogłam usiąść zakładając nogę na nogę, nie żartuję.

Tak więc – strzeżcie się głupich poradników, korzystajcie ze źródeł, które nie zajmują się straszeniem kobiet, a przede wszystkim pamiętajcie, brak napinki przede wszystkim.