W książce „Kuchnia polska” z 1965 r. wyczytałam, że soki wprowadza się niemowlętom już pod koniec pierwszego miesiąca życia. A na śniadanie dla starszego niemowlęcia, około rocznego, doskonałe jest mleko krowie z cukrem. Od 1965 roku przepisy co do żywienia niemowląt zmieniły się z milion razy, wprowadzanie glutenu jest sprawą ciągle dyskutowaną i każdy pediatra mówi co innego. Do tego firmy produkujące tzw. „słoiczki” sieją niezły zamęt. Na jednej z tabelek karmienia niemowląt w pierwszym roku życia, firmowanej przez producenta, przeczytałam, że wprowadzamy nowe pokarmy najwcześniej w 5 – 6 miesiącu życia. Skąd więc u tego producenta słoiczki z napisem „od 4 miesiąca”? No, wiadomo skąd.
Czytając i szukając informacji na temat jak najzdrowszej, najłagodniejszej i najbardziej naturalnej metody karmienia niemowląt trafiłam na BLW. Po polsku Bobas Lubi Wybór, z angielskiego Baby Led Weaning. Zrobiłam porządny research, przeczytałam książkę i…czekam. Metoda polega z grubsza na tym, że nie karmimy dziecka stałymi pokarmami, tylko dziecko karmi się samo. A więc dopóki samo nie siedzi pewnie i nie jest w stanie trafić zawartością dłoni do buzi, maluch jest tylko na mleku mamy. A kiedy skończy 6 miesięcy i pokaże, że czas rozszerzać jego dietę, dajemy mu…wybór. Czyli kawałki jedzenia, do wyboru, do koloru. Do łapki, bez papek, przecierów i robienia samolotu z łyżeczki. Logopedzi chwalą metodę za ćwiczenie aparatu mowy, maluchy żują, gryzą i międolą jedzenie zapamiętale, a etap papek (zbędny) omijają.

Wychodzi na to, że Młoda zacznie przygodę z dynią, kalafiorem, ziemniakiem i brokułem (a może też makaronem, kawałkiem chleba i kopytkami?) pod koniec września, jeśli usiądzie do tego czasu. A że już rwie się do tego, wróżymy jej sukces.
Dziś, z okazji kłopotów okołobrzuszkowych, dałam jej kawałek jabłka do zabawy. Młoda zamachała nóżkami okazując entuzjazm, rzuciła się na jabłko, possała, pomlaskała i wyglądała na zadowoloną. Jabłko w końcu zjadłam ja, a córcia dowiedziała się, że istnieją też inne smaki, niż smak mojego pokarmu.
BLW polega również na tym, że mleko pozostaje podstawą wyżywienia podczas gdy dziecko uczy się jeść, uczy się posługiwać jedzeniem, żuć, gryźć, poznaje konsystencje i smaki. No i w ten sposób jedzenie kojarzy mu się z czymś fajnym, a nie wmuszaniem w nie ostatniej łyżeczki kaszki za wujaszka (który, biedaczysko, nie wie potem dlaczego spotyka się z niechęcią siostrzeńca).